Blog > Komentarze do wpisu

Chłopcy ceńcie swoje życie. Notatki z frontu

W portalu Cenzor.net ukazała się publikacja jego właściciela, znanego specjalisty problematyki wojskowej, cenionego analityka Jurija B. pt. Chłopcy ceńcie swoje życie. Notatki z frontu, w której autor po swoim pobycie wśród walczących żołnierzy, dzieli się spostrzeżeniami z linii frontu. 

Już we wstępie autor zaznacza: - żołnierz idzie na wojnę nie tylko po zwycięstwo, ale po to aby zwyciężyć i wrócić do domu. nic dobrego z nieprzestrzegania wymogów bezpieczeństwa i okazywania brawury nie wynika. Ostrożność to nie tchórzostwo, to norma postępowania.

Następnie czytamy. Bezpieczeństwo, troska o nie wśród doświadczonych żołnierzy są nawet bardziej doceniane niż w innych grupach stanu osobowego. Demonstracja zuchwałości, uproszczenia, przejawiające się zamierzonym naruszaniu zasad bezpieczeństwa przy posługiwaniu się bronią, amunicją w czasie przemieszczania transportem i lekceważenie środków indywidualnej ochrony, które należy nosić cały czas, nawet gdy jest bezpiecznie, gdy może przylecieć, i gdy jedziesz w wozie bojowym, a nie tylko w przypadku gdy trzeba iść i wykonać zadanie. Porządek przegrupowania na pierwszej linii nie jest przestrzegany. Nierzadko żołnierze na przednim skraju chodzą bez broni, Niektórzy dowódcy dziwią się temu, a sami robią to samo, nie kontrolują dyscypliny podwładnych, postępują nie jak dowódcy, którzy konsekwentnie, zgodnie z regulaminem wymagają od podwładnych, a bardziej jak partnerzy, atamani. Żołnierze daleko nie wszędzie otrzymują zadania po rozpoznaniu rejonu obrony, daleko nie wszędzie biorą udział w rekonesansie przed i za swoimi pozycjami.

To nie jest tylko problem wyszkolenia samych żołnierzy. Bałaganu w armii, jest teraz mniej, pisze Jurij B., porządek jest lepszy, zabezpieczenie może nie optymalne ale doskonalsze. Ale najważniejszym teraz problemem jest brak stawiania konkretnych zadań bojowych przez dowódców, zaś przy braku zadań na pierwszej linii ludzie się nie koncentrują, a słabną, zaczynają sami wymyślać sobie zadania albo narażają się na niepotrzebne ryzyko. 

Następnie autor przytacza kilka dramatycznych, rażących przykładów.

I tak, trzech żołnierzy postanowiło samowolnie przeprowadzić rozpoznanie, dowódcy nic nie powiedzieli, chcieli postrzelać do wroga. Zbłądzili w strefie niczyjej. W nocy pogubili się. Dwóch powróciło, a trzeci pobłądził. Rankiem wziął go do niewoli patrol przeciwnika. W zasadzie, to on sam poddał się do niewoli.

Następny przykład. Doświadczony, wysoko oceniany żołnierz piechoty zmotoryzowanej postanowił przeprowadzić rozpoznanie pozycji przeciwnika, możliwe, iż myślał o wzięciu jeńca i samowolnie, w dzień, nie powiadając dowódcy poszedł do przodu. Wykryto go w pobliżu pozycji przeciwnika, został ranny. Telefonicznie powiadomił swojego kolegę, wezwał pomoc. Kolega postąpił bohatersko - pod ogniem poszedł z ratunkiem, ale sam został wykryty i ciężko ranny, po prostu cudem ocalał. Dowódca batalionu podjął decyzję - ratować rannego, wysłał trzech żołnierzy. Na nich już czekali. Dwóch doświadczonych żołnierzy zginęło na miejscu, a trzeciego ciężko raniono. Wynieść tego, który pierwszy poszedł poza pozycje nie udało się, zginął. Nie chciał narażać na niebezpieczeństwo kolegów, sam zaryzykował, a stało się tak, że dzięki niemu dwóch żołnierzy zginęło, a dwóch czeka długotrwałe leczenie w szpitalach.

Kolejny przykład. Oficerowie postanowili uczcić urodziny jednego z  nich. Zaczęli porównywać swoje pistolety. Broni nikt nie sprawdzał. Rozległ się wystrzał - kula trafiła w kobietę pełniącą służbę wojskową, żonę jednego z oficerów. Młoda kobieta, matka, zginęła na miejscu.

Inny przykład. Doświadczony żołnierz poprosił kolegę o sfotografowanie z granatnikiem w ręku w opuszczonym domu, wziął broń do ręki przygotował do wystrzału i zdecydował się usiąść na kanapie. Stara kanapa ciężaru nie wytrzymała, niespodziewanie przewrócił się i nastąpił wystrzał. Granat wyleciał przez okno, następnie poleciał w kierunku transportera opancerzonego, gdzie znajdowali się koledzy strzelca. Jakimś cudem, zaczepiając o drzewo, obok którego stał wóz bojowy, granat zmienił tor lotu i wybuchł za transporterem rozbijając odłamkiem tylko jedno ze świateł.

Jeszcze jeden przykład. Dowódca wydał rozkaz zabraniający rozmontowywania pocisków, które znajdowały się na polu walki. Doświadczony żołnierz, uczestnik wojny nie bacząc na wielokrotne powtarzanie rozkazu, mimo wszystko zabrał się do rozbierania pocisku. Wybuch - poranione nadgarstki, długie leczenie w szpitalach i ograniczona sprawność ręki. 

I ostatni przykład. Wykonując zadanie, doświadczony mechanik kierowca BTR prowadził wóz z otwartym włazem, jednocześnie trzymając się jego ręką. Na nierównej, pustej drodze polnej rozpędził BTR do dużej prędkości. i na kolejnym dole ciężki wóz podskoczył do góry a gdy opadał blokada włazu nie wytrzymała i pancerna pokrywa całą masę uderzyła w rękę całkowicie miażdżąc trzy palce. Z pozostałości chirurdzy próbują ponownie złożyć kości, ale człowiek na długo stracił zdolność do pracy. 

Kończąc swoje notatki z frontu autor apeluje do żołnierzy: - chłopcy ceńcie swoje życie! jesteście najlepszą częścią naszego narodu. Żołnierze idą na wojnę nie tylko po zwycięstwo, ale i po to aby po zwycięstwie wrócić do domu. Nic dobrego z lekceważenia wymogów bezpieczeństwa i niepotrzebnej brawury nie wynika. Ostrożność - to nie tchórzostwo, to norma postępowania. A dowódca, który od was tego wymaga - nie zawada, a odwrotnie najlepszy przyjaciel. Dowódca, który nie wymaga - balast.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



czwartek, 25 maja 2017, jjpk

Polecane wpisy