RSS
niedziela, 29 stycznia 2017

Na stronach internetowych Niezawisimoj Gaziety zastępca dyrektora Instytutu Analiz Politycznych i Wojskowych Aleksandr Ch. opublikował analizę przebiegu trwających obecnie wojen w Europie i Azji, a następnie sformułował  i przedstawił wypływające stąd, ważne, zwłaszcza dla Rosji, wnioski.

Toczące się jednocześnie wojny, pisze autor, na Ukrainie, w Syrii, Iraku i Jemenie stwarzają możliwość oceny aktualnych kierunków rozwoju sztuki wojennej w XXI wieku.

Wszystkie wymienione wojny, zaznacza autor, są wojnami domowymi z udziałem zagranicznego uczestnika (zawoalowanym albo otwartym). We wszystkich tych wojnach jedną ze stron wojujących jest poza państwowy subiekt, co jest charakterystyczne dla wojny buntowniczej. Jednak w ani jednej z omawianych wojen subiekci nie walczą jak partyzanci, wszyscy prowadzą wojnę klasyczną ze stałą kontrolą określonego terytorium i wykorzystaniem ciężkiego sprzętu naziemnego. Na razie  trudno określić do jakiego stopnia przekształcenie wojny buntowniczej w wojnę klasyczną jest tendencją trwałą, ale nie dostrzegać tego faktu nie wolno. 

Poniżej omówienie wybranych fragmentów publikacji dotyczący konfliktów zbrojnych w Syrii i na Ukrainie, a w części drugiej wnioski jej autora.

Rozkład sił w Syrii. Wojna syryjska jest unikalna zaangażowaniem nie dwóch, a wielu stron walczących. Tym nie mniej, dla armii syryjskiej i jej sojuszników realny przeciwnik jest jeden - radykalni islamiści sunnici, podzieleni na mnóstwo ugrupowań, natomiast świecka umiarkowana opozycja istnieje tylko  w wyobrażeniu propagandy zachodniej. Jedyną realną trzecią siłą wojny syryjskiej są Kurdowie.

W ciągu 5,5 lat wojny wojska rządowe Syrii, pisze dalej autor, poniosły ogromne straty w uzbrojeniu i sprzęcie bojowym: - nie mniej niż 800 czołgów, nie mniej niż 700 BMP i BTR, kilka setek różnorodnych systemów artyleryjskich, do 100 samolotów, do 50 helikopterów (we wszystkich przypadkach uwzględniono technikę albo zniszczoną bez możliwości jej naprawienia, albo przejętą przez przeciwnika. Na uzbrojeniu sił rządowych znajduje się jeszcze

do 2,2 czołgów, 1,6 tys. BMP, do tysiąca BTR, do 2 tys. systemów artyleryjskich, 2-3 tys. środków naziemnej PWO, do 400 samolotów, do 150 helikopterów. Prawie cała ta technika to produkcja radziecka, w tym z lat 60. Znaczna jej część utraciła zdolność bojową i liczy się w składzie sił zbrojnych czysto formalnie. Dostawy  z Rosji nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia (czołgi T-90, BTR-80 i 82, RSZO Uragan, Smiercz, i TOS-1) są nieznaczne liczbowo i zasadniczo sytuacji zmienić nie mogą. Uogólniając, poziom technologiczny SZ Syrii jest bardzo niski. Wyszkolenie bojowe, stan moralno - psychologiczny wojska i jego sojuszniczych formacji milicyjnych przedstawiają się  bardzo różnie, a do tego ludzie są wyczerpani fizycznie i psychicznie. Rezerwy ludzkie są skrajnie ograniczone.

Analityk zaznacza, pomimo to siły rządowe zademonstrowały bardzo wysoką skuteczność, bo w przeciwnym wypadku wojna byłaby przegrana. Nadzwyczaj ważną rolę odegrały WWS Syrii, zabezpieczając mimo wysokich strat wsparcie wojsk lądowych i zaopatrzenie odizolowanych garnizonów.

Kontynuując, autor piesze: - różnorodni przeciwnicy sił rządowych wyposażeni byli w tą samą przestarzałą radziecką technikę wojskową. Największa jej część to zdobycz przechwycona z SZ Syrii, chociaż możliwe, iż część nabyto za pieniądze saudyjskie i katarskie w krajach Europy Wschodniej i przekazano opozycji na terytorium Turcji. Rozumie się, że wszystkie liczne ugrupowania opozycyjne formują się na zasadzie zaciągu ochotniczego, przy czym, coraz częściej dostrzega się wzrost udziału obcokrajowców (miejscowe zasoby wyczerpują się nie mniej szybko niż u zwolenników Asada). Wyszkolenie bojowe i morale są także bardzo różne, a duch bojowy w dużej mierze zależy od sukcesów na froncie. Ponadto, interwencja Rosji przysporzyła wszystkim ugrupowaniom opozycji dużych strat nie tylko w sensie militarnym, ale i psychologicznym.

Ukraińskie pęknięcie. W ciągu 2,5 lat wojny donbaskiej siły zbrojne Ukrainy, wylicza autor, straciły ponad 220 czołgów, ponad 550 BMP i BMD, ponad 200 BTR i nie mniej niż 100 BTR-D i MTLB, ponad 200 systemów artyleryjskich, ponad 10 naziemnych środków PWO, po12 samolotów i helikopterów. Na uzbrojeniu pozostaje około 1,9 tys. czołgów, około 3 tys. BMP, BMD i BTR, do 2,5 tys. systemów artyleryjskich, ponad 400 samolotów bojowych, do 200 helikopterów. Tak samo jak w Syrii, znaczna część tej techniki liczy się tylko na papierze, jako że całkowicie wyczerpała swoje resursy. Praktycznie całe uzbrojenie i sprzęt armii ukraińskiej są produkcji radzieckiej, dostawy nowej techniki stanowią liczbę czysto symboliczną, ponadto, cechuje je bardzo niska jakość.

Rezygnując z poboru w końcu 2013 r., zaznacza analityk, Ukraina naturalnie powróciła do niego w okresie niespełna roku. Nie jest jednak do końca jasne, czy na froncie w Donbasie znajdują się żołnierze z poboru. Zgodnie z faktami siły zbrojne Ukrainy i inne struktury siłowe to mieszanina żołnierzy na kontrakcie, ochotników i kontyngentu zmobilizowanego. Dodać należy, że we wszystkich tych częściach składowych jest bardzo wysoki udział żołnierzy z marginesu i lumpów. Poziom wyszkolenia bojowego, w zasadzie, jest niski, chociaż, co zrozumiałe, wzrósł w okresie wojny. Pod względem morale sytuacja jest odwrotna - w początkach wojny duch bojowy był dostatecznie wysoki, obecnie zaś jest na krańcowo niskim poziomie.

Straty w technice, podkreśla autor, jeżeli uwzględnić czas trwania wojny (faza intensywna trwała poniżej roku) okazały się bardzo duże i są nawet wyższe niż w armii syryjskiej. Lotnictwo ukraińskie w pierwszych dniach wojny poniosło straty dotkliwe, ale nie katastrofalne, i już w końcu 2014 r. praktycznie zaprzestało wojować, ukraińscy lotnicy okazali się gorsi od arabskich. Ponadto, należy zaznaczyć, że najbardziej katastrofalne porażki (pod Iłowajskiemi i Dobalcewem), na które przypadła duża część strat, siły zbrojne Ukrainy poniosły nie od pospolitego ruszenia.

Ukazując, siły zbrojne DNR ŁNR wyposażone były w taka samą technikę jaki ukraińskie. Część jej zdobyto w boju, część nabyto u przeciwnika, część przyszła po linii "wojentorgu". Ukompletowanie wojska odbywa się na zasadzie zaciągu ochotniczego, w tym najbardziej zmotywowani ochotnicy z zagranicy (w zasadzie rosyjscy, ale nie tylko), ilościowo stanowią oni nie więcej niż 20% kontyngentu. Uogólniając, z punktu widzenia wyposażenia technicznego, wyszkolenia bojowego i stanu moralno - psychologicznego pospolite ruszenie jest bardzo podobne do swojego przeciwnika, co nie dziwi, wszak stanowią jeden naród.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


środa, 18 stycznia 2017

IA REGNUM na swoim portalu internetowym, w przeglądzie mediów katolickich komentuje m. in. takie wydarzenia jak: - wystąpienie papieża Franciszka na spotkaniu z korpusem dyplomatycznym, zdynamizowanie wysiłków Watykanu  w sprawie rozwiązania kryzysu izraelsko - palestyńskiego, budowa wielkiej cerkwi prawosławnej w Egipcie, porównanie stanowiska Warszawy i Budapesztu wobec swoich mniejszości narodowych na Ukrainie. Eksponuje jednak, wybijając w tytule możliwość rychłej wizyty papieża Franciszka w Rosji.

Papież na Placu Czerwonym w Moskwie?, stawia pytanie autor przeglądu Stanisław S., i odpowiada: - tak, jest to możliwe i to wkrótce. Mówił o tym katolicki arcybiskup stolicy Rosji  Włoch Paulo Pezzi, donosi też o tym cytowana przez agencję niemieckojęzyczna redakcja Radia Watykańskiego. Spotkanie papieża Franciszka z patriarchą moskiewskim i całej Rusi Cyrylem na Kubie otworzyło drzwi przed wizytą papieską w Rosji. Białoruskojęzyczna redakcja Radia Watykańskiego cytuje monsignore: - nie wiem jak długo trzeba będzie na to oczekiwać, ale myślę, że perspektywa podróży papieża do Moskwy nie jest już problemem, choć nadal nie wiadomo kiedy się odbędzie. Arcybiskup zwrócił uwagę, na fakt, że po Hawanie słyszy się głosy niezadowolenia, ale były one jednak nieliczne, a dziś to już przeszłość. Nowe spotkanie, według słów Pezzi będzie dobre dla wszystkich, niezależnie od tego, gdzie będzie miało miejsce - w Moskwie, czy Rzymie. Papież do człowiek taktowny i nigdy nie działa na siłę, dodał monsignore.

Pod koniec ubiegłego roku, w portalu Wiedomosti, ekonomista, regionalny dyrektor Niezależnego Instytutu Polityki Społecznej Natalia Z. oceniła pierwsze wyniki gospodarcze 2016 r. w Rosji, i na tym tle ukazała sytuację społeczno - gospodarczą `poszczególnych regionów.

Autorka publikacji przedstawiając sytuację społeczno - gospodarczą, pisze: - w 2016 r. systematycznie rosło rolnictwo, zatrzymał się spadek w przemyśle, a w listopadzie odnotowano jego wzrost prawie o 3%. Ale w przemyśle przetwórczym wzrostu nie było (- 0,9% w styczniu - październiku 2016 r.), degresja występowała w 37 regionach.

Substytucja importu na razie pozostaje hasłem.

Danych statystycznych, zaznacza autorka, za cały rok jeszcze nie ma, ale tendencje są zrozumiałe. Nieprzyjemnych wyników jest więcej: - w dalszym ciągu maleją dochody realne ludności, spożycie i inwestycje. Główne ofiary kryzysu - ludność Rosji i jej przyszłość. Dochody realne ludności spadają już trzeci rok (styczeń - wrzesień 2016 r. do stycznia - września 2015 r., - 5%, do tego samego okresu w 2014 r. - 9%), regres obserwuje się w przeważającej części regionów.

Dalej czytamy: - Rosjanie ciaśniej zaciskają pasa: handel detaliczny zmniejszył się (-5,3% w styczniu - październiku 2016 r.) synchronicznie do spadku dochodów realnych w prawie wszystkich regionach. Można cieszyć się tylko tym, że w 2015 r. spadek był jeszcze głębszy i wynosił 10%. Inwestycje ulegają zmniejszeniu czwarty rok pod rząd i chociaż tempo spadku się zmniejszyło (- 2,3% w styczniu - wrześniu 2016 r.) to jest on nadal kontynuowany w 46 regionach, w tym w większości w rozwiniętych. Długotrwały spadek nakładów na inwestycje ogranicza perspektywy rozwoju.

Z uwzględnieniem inflacji zmniejszyły się wszystkie wydatki z budżetów regionów na cele społeczne. Wydatki na oświatę obniżyły się nawet w wyrażeniu nominalnym (o 0,7% w styczniu - wrześniu 2016 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2015 r.), na zdrowie wzrosły tylko o 1,9%. Na budżety regionów przypada znacząca część wszystkich wydatków na odtworzenie kapitału ludzkiego. Kraj, który je zmniejsza jest pozbawiony przyszłości.

Nie biorąc pod uwagę optymalizacji wydatków na cele socjalne, problemy budżetów regionów są ciągle takie same. Deficyt budżetowy w styczniu - wrześniu 2016 r. miało 39 regionów, a do końca roku przybyło ich więcej - regionom przyjdzie zwiększać deficyt i zadłużenie, aby sfinansować płatności projektów państwowych i zobowiązania powstałe w wyniku podwyżki płac pracowników sfery budżetowej. Zadłużenie regionów i władz municypalnych nieco się zmniejszyło , ale nie mów "hop...", ile wyniesie okaże się po zimie.

W obwodzie kostromskim, smoleńskim, astrachańskim, saratowskim, w republikach Karelia, Mordowia, Udmurcja, Chakasja, Osetia Północna zadłużenie przewyższa dochody własne ich budżetu (bez uwzględnienia transferów), w Mordowi zaś dwukrotnie przewyższa dochody. Regiony te są niewypłacalne. Wsparcie ich w formie wyjątkowo tanich kredytów budżetowych tylko w niewielkim stopniu "obniży temperaturę", ale nie wyleczy. A do tego wartość kredytów budżetowych w 2017 r.  planuje się zmniejszyć dwukrotnie, a to oznacza, że walka o nie przekształci się w bój bez reguł.

W 2016 r. podkreśla autorka, polityka władz federalnych w stosunku do regionów była nadzwyczaj pragmatyczna, jeśli nie cyniczna. Można w niej wyodrębnić trzy wektory: mniej pomagać, odebrać część rezerw finansowych od tych, które są bogatsze i przełożyć na regiony ryzyko polityczne ekonomii wydatków socjalnych. W styczniu - wrześniu 2016 r. transfery dla regionów zmniejszyły się o 8% w stosunku do analogicznego okresu 2015 r., mniejsze transfery przekazano do 69 regionów. Mniej dano nawet regionom politycznie priorytetowym i "świętym": pomoc dla Sewastopola zmniejszono dwukrotnie, Republice Krym - o 7%. A kto zyskał? Transfery do regionu kaliningradzkiego wzrosły 3,4 razy, a to w związku z kompensacją kosztów związanych z zmianą statusu strefy specjalnej, Inguszetii - o 31%, Czukotce - o 25%. Pomoc dla Czeczenii zmniejszono tylko o 1%, szanując wymóg przywódcy republiki - utrzymać stabilność finansowania. Takie podejście utrzymuje zależność regionów, ale nie ich rozwój.

Dla regionów bardziej rozwiniętych miniony rok był także problematyczny. Władze federalne zdecydowały ich rozkułaczyć po to, aby zmiękczyć deficyt budżetu federalnego. Z powodu przekazania do budżetu federalnego jednego punktu procentowego podatku od zysku najwięcej straciła Moskwa (na stolicę przypada czwarta część wpływów podatku od zysku do budżetu regionów) i Sachalin - 8%. Zaprotestował tylko mer Moskwy, ale od razu zamilkł po decyzji prezydenta, takie są reguły gry. W rezultacie zasoby bardziej rozwiniętych regionów się zmniejszyły, a to przecież szczególnie one zdolne są przejść od stagnacji do wzrostu. Na górze jednak nikogo to nie interesuje, bowiem przede wszystkim należy załatać dziury w budżecie federalnym, akcentuje Natalia Z.