RSS
sobota, 26 listopada 2016

Portal Rossijskaja Gazieta w publikacji Technika pancerna będzie mądrą przedstawia aktualną sytuację i kreśli perspektywy rozwoju jednego z głównych zakładów rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego Urałwagonzawod.

Autor Siergiej P., pisze m.in. - uralskie zjednoczenie przemysłowe to nie tylko czołgi i armaty. Znaczące miejsce zajmuje produkcja cywilna, udział której planuje się istotnie zwiększyć. Jednak w świadomości społecznej Ural kojarzy się przede wszystkim z potęgą obronną kraju.

Przewiduje się, pisze publicysta, że nomenklatura produkcji przeznaczonej dla wojska w UWZ ulegnie poważnym zmianom.

Jak uważa cytowany przez gazetę wybitny ekspert techniki pancernej Wiktor Murachowski, masowa produkcja nowej techniki pancernej rozpocznie się za dwa - trzy lata. Będą to czołgi T-14 Armata i duża ilość sprzętu na bazie gąsienicowej tego wozu.

Teraz, przypomina autor, wykonuje się kontrakt na przedseryjne wykonanie stu maszyn na bazie Armaty. Są to i bojowe wozy remontowo - ewakuacyjne, i samobieżne systemy artyleryjskie, i bojowe wozy piechoty, i w końcu same czołgi. Wysyła się do wojsk, gdzie ma miejsce ich doświadczalna eksploatacja. Na razie opinie są nie najgorsze.

Wojska oczekują na ciężki BMP T-15 Barbaris, ktoruy biorąc pod uwagę jego charakterystyki taktyczo - techniczne niekiedy przewyższa czołg. BMP może transportować desant piechoty, który jest ochraniany grubym, wielosłojowym pancerzem i systemem obrony aktywnej nowego pokolenia.

Bojowe wozy piechoty Barbaris będą wyposażone w moduł o różnorodnym uzbrojeniu. Rozważa się warianty z 30 mm i 57 mm armatami, a także uzbrojony w rakiety kierowane zdolne niszczyć technikę pancerną, helikoptery i drony przeciwnika.

Dobrze znane samobieżne 152 mm armaty, Msta-S zmienią bardziej doskonałe Koalicja SW-2, wytworzenie których praktycznie zostało zakończone. Dla nich wykonano nową wersję pocisków, w tym kierowanych.

W myśl opinii analityków UWZ, korporacja posiada wszelkie szanse, aby stać się liderem innowacji w gałęziach przemysłu wojskowego i transportowego, z udziałem produkcji innowacyjnej w dochodzie firmy nie mniejszym niż 75%.

Na szczególne zainteresowanie, nadmienia autor, zasługują badania, które prowadzi Urałwagonzawod w dziedzinie materiałoznawstwa. To opracowanie technologii wykonania stopów trudnotopliwych,  super lekkich i trwałych. Jak się mówi, będą stworzone nawet materiały samoodradzające się.

W opracowanej strategii UWZ dużo uwagi poświęca się nie tylko tworzeniu jakościowo nowej techniki - wojskowej i cywilnej. Zmieni się kardynalnie system zarządzania wszystkich przedsiębiorstw wchodzących w skład Urałwagonzawod i samego holdingu. W rezultacie pozwoli to na wprowadzenie do 2025 r. jednej z najpotężniejszej korporacji rosyjskiego przemysłu obronnego do ścisłej czołówki światowej, praktycznie we wszystkich dziedzinach.

W publikacji na tle planszy T-14 ukazano także ( jeden z wariantów) podstawowe dane taktyczno techniczne czołgu:

- działo podstawowe (2A82) - 125 mm; pocisk na odległość do 2 km może przebić pancerz grubości 1m,

- jednostka ognia armaty - 45 szt.,

- automat ładowania - 32 szt.,

- szybkostrzelność bojowa - 10 - 12 strzałów/min,

- zasięg wykrywania celu - powyżej 5 000 m,

- zasięg rażenia celu - 7 000 - 8 000 m,

- silnik - 1 200 - 2 000 KM,

 - wymiana silnika - 0,5 godz.,

- ciężar maksymalny - 48 t.,

- prędkość maksymalna - 80 - 90 km/godz.,

- zasięg - ponad 500 km,

- załoga - 3 ludzi.

Ponadto posiada:

- celownik panoramiczny dowódcy,

- kamery obserwacji okrężnej,

- ciepłowizor,

 - system ochrony aktywnej Afganit,

 - system ochrony dynamicznej,

- system naprowadzania i kierowania ogniem,

- aktywną ochronę przeciwminową,

 - uzupełniający przedział silnikowy.


 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



sobota, 19 listopada 2016

Omawiając więzi korporacyjne Motor Sicz z rosyjskim przemysłem lotniczym, autorka pisze: - koncern przemysłu lotniczego Motor Sicz, którego czołowe zakłady znajdują się w Zaporożu demonstruje jak silne, nawet dziś, po trzech latach systematycznie pogarszających się stosunków, istnieją więzi gospodarcze poszczególnych przedsiębiorstw Rosji i Ukrainy. Przy czym, dodać należy, iż są to więzi w sferze strategicznej. Dla dyrektora generalnego Motor Sicz Wiaczesława Bogusłajewa współpraca z Rosją to problem pryncypialny, nie mieszczący się tylko na płaszczyźnie komercji.  Na Ukrainie Bogusłajewa, w ostatnich latach, ostro krytykują za prorosyjską postawę i niechęć do stawania w hurrapatriotycznych szeregach. Na liście pretensji wymienia się między innymi takie fakty jak to, że proces produkcyjny w przedsiębiorstwie prowadzony jest w języku rosyjskim, i przykład bardziej poważnego grzechu - regularne wizyty w Federacji Rosyjskiej.

Bogusłajew to, czytamy dalej, znający się na rzeczy biznesmen, w pełni odpowiedzialny za przedsiębiorstwo, zdolności produkcyjne, technologię i specjalistów, dyrektor i konstruktor generalny w jednej osobie. Znaczenia rosyjskich zamówień on nie może niedoceniać: w strukturze sprzedaży firmy Motor Sicz 40% przypada na FR, z każdego tysiąca corocznie produkowanych silników lotniczych 400 wysyła się do zamawiających w Rosji, 200 bezpośrednio, 200 przez pośrednika, przedsiębiorstwo Dwigatieli Władimir Klimow - Motor Sicz, które nie jest objęte sankcjami Ukrainy.

Jak silna jest bratnia zależność?, pyta publicystka i wyjaśnia, oprócz tego, że helikoptery rosyjskie wyposażane są w nowe silniki, Motor Sicz zabezpiecza modernizację i remont już dostarczonych. Kontrakty zarządu lotnictwa FSB FR przechodzą przez to samo ZAO Dwigatieli Władimir Klimow Motor Sicz. Połowicznie z remontem radzą sobie i rosyjskie przedsiębiorstwa remontu samolotów w Gatczynie, Chabarowsku, Rostowie nad Donem i in., które także wykorzystują do napraw helikopterów silniki  Motor Sicz.

Według danych z przedkonfliktowego 2012 r., z 2 tysięcy silników, które przeszły przez lotnicze zakłady remontowe ministerstwa obrony połowa była produkcji ukraińskiej. Nic więc dziwnego, że zachować ten rynek zamówień Motor Sicz stara się i dziś w warunkach spowolnienia gospodarczego.

Cytowany przez autorkę, przewodniczący rady nadzorczej Motor Sicz Anatoli Małysz już wcześniej niezadowolonym wyjaśniał: - w strefie wojskowej nie pracowaliśmy z Rosjanami i nie pracujemy. Wykonujemy kontrakty na zamówienia cywilne, takie jak An-148, An-158. Spółka realizuje także pięcioletni kontrakt na sumę 1,2 mld. dol. z holdingiem Wiertoljoty Rossji, który przewiduje dostarczenie 250 silników ukraińskich do rosyjskich helikopterów komercyjnych (Ka-31, Ka-32, Mi-8MTW, Mi-28).

Oświadczenia o tym charakterze przedstawiane były proformo: silniki na wojskowych i cywilnych helikopterach montuje się praktycznie jednakowe, odróżnić je to skomplikowany problem. Dlatego też można założyć, że Zaporoże, jak poprzednio zabezpieczy Rosję w silniki tak dla cywilnych, jak i wojskowych celów.

Jedną z dróg utrzymania status quo, pisze Lidia  G., było utworzenie ośrodków technicznych spółki Motor Sicz na terytorium Rosji. Remont około połowy ilości  silników ukraińskich wykonuje się dziś przy udziale OOO Borisfen Avia (14%, którego należy do Motor Sicz) i OOO Aviaremont - Motor Sicz (tu zaporożcy mają 24%). Zarządza Borisfen - Avia Peter Kononienko, szef przedstawicielstwa moskiewskiego i członek rady nadzorczej Motor Sicz.

Drugi znaleziony wariant - czytamy następnie - przeniesienie części zamówień (400 - 600) silników w roku) do Białorusi. W tym kraju Motor Sicz ma też swoje przedsiębiorstwo, w 2012 r. zaporożska firma zainwestowała środki w holding przemysłowy utworzony na bazie Orszańskiego Zakładu Remontu Samolotów. To przedsiębiorstwo z kolei zawarło kontrakty na partnerstwo inżynieryjno - konsultacyjne helikopterów marki Mi produkcji  MWZ im. M.L. Milja (wchodzące w skład holdingu Wiertoljoty Rossji) oraz z kazańskim zakładem helikopterów i rostowskim Rostwiertłom. Dodatnie strony wykorzystania białoruskiego schematu - obejście antyrosyjskich sankcji i możliwość handlu z Rosją bez płacenia 20% cła importowego.

Zakończenie współpracy z Rosją dla Motor Sicz będzie oznaczać całkowite zatrzymanie wszystkich procesów produkcyjnych. Problem nie tylko w eksporcie silników do FR: z Rosji na Ukrainę dostarczane są także ważne komponenty. Sama Ukraina zabezpieczyć przedsiębiorstwo swoimi zamówieniami (ani o wojskowym, ani o komercyjnym charakterze) nie jest w stanie. Potrzeby armii ukraińskiej to 10-50 silników. Ze skalą rosyjskich zamówień jest to nieporównywalne.

Tak więc, podkreśla autorka, nie patrząc na naciski własnych władz Motor Sicz i dziś stara się zachować dawną wielkość produkcji, dając pracę 27 tys. swoich pracowników, nie niszcząc ustalonych przez dziesięciolecia schematów współpracy i dostarczając, jak poprzednio do Rosji nowo wyprodukowane i wyremontowane silniki. 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


wtorek, 15 listopada 2016

Rosja i Armenia utworzą w najbliższym czasie w rejonie kaukaskim połączone zgrupowanie wojsk. O nowej formacji wojskowej jest mowa w projekcie porozumienia, które rząd Federacji Rosyjskiej przygotowuje do podpisu prezydentowi Rosji. Pisze o tym Iwan P. w portalu internetowym rg.ru.

W tekście umowy mówi się, że grupę tworzona jest w celach zapewnienia bezpieczeństwa krajów położonych w regionie kaukaskim. Jako podstawowe jej zadanie wymienia się odparcie zbrojnego ataku na FR albo Armenię oraz uszczelnienie granic państwa. Porozumienie planuje się zawrzeć na okres pięciu lat z możliwością dalszej, automatycznej prolongaty. Przedłużyć obowiązywanie porozumienia będzie można, jeżeli żadna ze stron nie wyrazi chęci wyjścia z układu.

Dokument stanowi, pisze autor publikacji, że na dowodzącego grupą wyznacza się, w porozumieniu z naczelnym dowódcą sił zbrojnych Rosji,  naczelnego dowódcę sił zbrojnych Armenii. Odnośnie dowodzenia operacyjnego grupą, to wszystkie dyrektywy wysyłane do jej dowodzącego będą opracowywane przez sztab Południowego Okręgu Wojskowego Rosji i Zarząd Operacyjny Sztabu Generalnego Armenii, po parafowaniu przez szefów sztabów generalnych obu krajów.

Dowodzący zgrupowaniem w okresie pokojowym, zgodnie z tekstem projektu porozumienia, podporządkowany jest sztabowi generalnemu Armenii. W czasie wojny możliwe jest podporządkowanie wojsk zgrupowania dowodzącemu JWO.

Następnie gazeta przypomina, że w połowie sierpnia minister obrony Rosji Siergiej Szojgu był z roboczą wizytą w Erewaniu. Spotkał się tam ze swoim ormiańskim kolegą, a podczas rozmów przedyskutowano problemy bezpieczeństwa w regionie oraz zagadnienia współpracy wojskowo - technicznej.

Po rozmowach zastępca ministra obrony Anatolij Antonow powiedział, że Rosja i Armenia są bliscy podpisania porozumienia o utworzeniu połączonego zgrupowania wojsk. Oczywiście, na razie dokument nie jest podpisany, wojskowi odmawiali przedstawienia szczegółów, w tym naturalnie, jakie pododdziały wejdą w skład zjednoczonej rosyjsko - ormiańskiej "armii". Było wiadomo tylko, ze wojska będą rozlokowane na terytorium Armenii. Planowano, że wejdą do niego 4. ormiański korpus armijny i 102. baza wojskowa Rosji.

14 listopada br. gazeta opublikowała kolejny komunikat, w którym czytamy: - prezydent W. Putin zatwierdził i polecił podpisać projekt porozumienia z Armenią o połączonym zgrupowaniu wojsk (sił) dwóch krajów w kaukaskim regionie bezpieczeństwa zbiorowego. Rozporządzenie przywódcy państwa opublikowano w oficjalnym portalu informacji prawnej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


środa, 09 listopada 2016

W wydaniu internetowym gazety WZGLJAD.ru możemy dostrzec następujący tytuł Epidemia HIV w Jekaterynburgu: nie ogłoszona, ale jest już dawno.

Na początku listopada agencje informacyjne, pisze autor publikacji Aleksiej T., zakomunikował o pierwszym w rosyjskiej historii ogłoszeniu epidemii HIV w Jekaterynburgu. Później miejscowi urzędnicy służby zdrowia próbowali ograć temat i zaciemnić sytuację terminami naukowymi. Eksperci wyjaśnili: to co teraz dzieje się w mieście nazywa się generalizowanym stadium epidemiologicznego zarażenia. A Jekaterynburg - nie jest jedynym miastem w Rosji, osiągającym to stadium.

2 listopada, w środę rano materiały rosyjskich agencji informacyjnych wyszły z głośnymi tytułami o tym, że w Jekaterynburgu oficjalnie ogłoszono epidemię HIV. Medycy zarejestrowali 26 693 przypadki infekcji HIV, co stanowi 1,8% mieszkańców miasta.

Później oficjalni przedstawiciele miejskiej służby zdrowia nieco zmiękczyli sformułowania. I tak, według TASS, cytującej pierwszego zastępcę szefa zarządu ochrony zdrowia, słowo "epidemia", które ona rzeczywiście wypowiedziała, w zasadzie, niczego nie oznacza.

Źródło gazety WZGLJAD w administracji Jekaterynburga, zakomunikowało o tym, że próg epidemiologiczny HIV został przekroczony przed pięcioma laty.

Według informacji zarządu ochrony zdrowia Jekaterynburga,pisze dalej autor, na dzień dzisiejszy w mieście zarejestrowanych jest 26 693 przypadki HIV-infekcji, a to oznacza, że chorobą zarażonych jest 1 826 na 100 000 mieszkańców miasta. W procentach stanowi to 1,8% ludności metropolii, czyli co pięćdziesiąty.

Uogólniając te dane, miejski zarząd ochrony zdrowia, konkluduje, że obwód swierdłowski znajduje się na pierwszym miejscu w Rosji pod względem liczby zachorowań na 100 tys. populacji, pisze WZGLJAD za RIA Nowosti.

 Według norm Światowej Organizacji Zdrowia można mówić o przechodzeniu do tzw. generalizowanego stadium epidemiologicznego zakażenia, gdy choroba ujawniona jest u ponad 1%, i więcej populacji.

Rozwijając zagadnienie, autor pisze; taką sytuację, gdy wskaźnik zbliża się do 1,5% obserwujemy w Jekaterynburgu i szeregu innych miastach obwodu swierdłowskiego. Ale ten obwód, niestety, nie jest jedynym. Wskaźnik 1,5% mają obwody: irkucki, kemerowski, samarski, powyżej 1% odnotowuje się w obwodach: orenburskim. leningradzkim, Sankt-Petersburgu, Chanty-Mansyjsku, Czelabińsku.

Cytowany przez gazetę, naczelny lekarz swierdłowskiego centrum profilaktyki i walki z EIDS powiedziała: można w nieskończoność zajmować się moralizatorstwem, ale w istniejącej sytuacji jest bardzo ważnym, aby wykrywać chorobę we wczesnym stadium. Dziś podstawowa grupa ryzyka - ludzie w średnim wieku mający określone doświadczenia życiowe. Oni powinni przebadać siebie i swoje dzieci.

Mogę powiedzieć, dodała lekarz, że będące w naszym arsenale preparaty do walki z infekcją nie tylko nie szkodzą zdrowiu jako takiemu, ale pozwalają także mieć zdrowe potomstwo. Jeżeli, oczywiście, chorobę wykryje się w porę.

Następnie publicysta przytacza wypowiedź dyrektora Federalnego Metodycznego Centrum Profilaktyki i Walki z EIDS, który wyraził przekonanie, że należy mówić, właśnie, o epidemii HIV w Rosji, która rozpoczęła się w kraju już dawno.

Ponadto dodał: w ciągu doby w Rosji ujawnia się średnio 300 przypadków HIV-infekcji. W Jekaterynburgu po prostu pierwsi zdobyli się na odwagę i otwarcie o tym mówią. Ale, jak widać, postanowili nieco się cofnąć. Tylko co to zmieni? U nas kiedy problem dotyczy innych infekcji, przy kilku przypadkach biegunki, lekarze zaczynają się denerwować, karetki pogotowia i wozy strażackie rozpoczynają jazdę po miastach, a tu mówi się tylko o stadium generalizacji, raptem 1% zainfekowanych, więc wszyscy się uspokoili.

Sytuacja w Rosji jest skomplikowana, zwłaszcza w dużych miastach. W tym przypadku wymienić należy Syberię, Ural, obwód leningradzki. Nie ma danych odnośnie Moskwy, ale myślę, że w stolicy i obwodzie moskiewskim sytuacja nie jest lepsza, zaznaczył dyrektor centrum. 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



sobota, 05 listopada 2016

W portalu internetowym tygodnika Nowaja Wersija ukazał się pod koniec sierpnia br. artykuł Lidii G. Rosyjskie córki, białoruskie specjalne strefy ekonomiczne, w którym autorka prezentuje problem usamodzielnienia się rosyjskiego przemysłu helikopterowego od dostaw ukraińskich.

W wstępie publikacji autorka pisze:  w początkach konfliktu ukraińsko - rosyjskiego, rodzime media dość niefrasobliwie obiecywały: - w przypadku konieczności Rosja dość łatwo może uwolnić się od wojskowo - technicznej zależności ukraińskich przedsiębiorstw. W szczególności liczono, iż uniezależni się holding Wiertoljoty Rossji.

Jednak, sądząc z danych pochodzących z 2016 r., rosyjskie śmigłowce, jak poprzednio, są ściśle uzależnione od dostaw z Ukrainy, która nie przestaje przypominać, że znajduje się w stanie niewypowiedzianej wojny z północnym sąsiadem. Dlaczego więc, rodzimy WPK do tej pory nie pozbył się niebraterskiej pomocy?, pyta Lidia G.

Następnie odpowiada: aby zrozumieć znaczenie opanowania własnej produkcji aviakomponentów, należy uwzględnić podstawową rzecz w budowie helikopterów w ogóle. Po rozpadzie Związku Radzieckiego na Ukrainie została prawie trzecia część przedsiębiorstw i biur konstrukcyjnych budowy rakiet i samolotów. Istniejący na fundamencie tych, jeszcze radzieckich, przyjacielskich schematów planowania, przemysł samolotowy Rosji zdolny jest produkować kadłuby, silniki, znaczącą cześć oprzyrządowania elektrycznego. W odniesieniu jednak do produkcji helikopterów Rosja do tej pory, praktycznie w całości zależy od producenta ukraińskiego, zwłaszcza od producenta w znaczeniu jednostkowym: większość helikopterów rosyjskich, od transportowych do szturmowych (oprócz prawdopodobnie Ansata, Ka-62, Ka-226) wyposaża się w silniki, które produkuje ukraińskie przedsiębiorstwo Motor Sicz położone w Zaporożu.

Na dzień dzisiejszy, czytamy w artykule,  rosyjski WPK produkuje ponad 300 helikopterów w roku. Jest to dość odległe od wielkości radzieckich, kiedy w ciągu roku montowano do 900 maszyn. Obecnie funkcjonuje program modernizacji, przewidujący zabezpieczenie armii do 2020 r. w 1000 nowych helikopterów. Ale produkcja i program modernizacji do chwili obecnej są zależne od ukraińskiego producenta. Kurs na zastępowanie importu w dziale WPK był ogłoszony przez prezydenta Putina jesienią 2014 r. Także WR meldowały: zmontowano pierwsze maszyny w w całości z detali rosyjskich bez wykorzystania ukraińskich części zapasowych. Mowa była o Mi-8AMTSz-W - nowej modyfikacji helikopterów wojskowych Mi-8AMTSz. Dyrektor generalny holdingu prezentując nowość podkreślał: - wykorzystanie rodzimego oprzyrządowania pozwala uzyskać istotną poprawę osiągów helikoptera.

Do seryjnej produkcji, pisze autorka, silników TW7-117W (dla Mi-38, Ił-114, Ił-112W), Zjednoczona Korporacja Budowy Silników, wchodząca w skład Rostiechu przystąpiły dopiero w końcu czerwca 2016 r. Silniki TW7-117W rzeczywiście w całości produkuje się z wykonywanych w kraju detali, zespołów i komponentów, potwierdzają przedstawiciele korporacji i wyznaczają perspektywę: do 2020 r. ODK planuje wyprodukować ponad 200 silników rodziny TW7-117W w modyfikacjach turbowałowych i turbośrubowych. Przy czym na większości helikopterów umieszcza się dwa silniki, tak iż tej produkcji starczy ledwie na setkę maszyn. A Rosja produkuje ich, przypomina autorka ... 300.

Uzupełnić brakującą ilość mogłyby AOA ODK z Sankt-Petersburga, które oświadczyły, że przygotowują się do produkcji w 2018 r. 500 silników. Jeżeli problem rzeczywiście będzie rozwiązany w takim tempie, to za 3-4 lata Rosja będzie mogła samodzielnie zapewnić swoim helikopterom silniki własnej produkcji. Do tej pory pozostaje wyłącznie polegać na dobrej woli koncernu Motor Sicz, a to dlatego, zaznacza autorka, że ukraiński rząd jest otwarcie antyrosyjski.

Sankcje ekonomiczne wprowadzone przez Ukrainę przeciwko Rosji, nie przeszkadzają zaporoskiemu gigantowi współpracować z rosyjskimi przedsiębiorstwami budowy samolotów i helikopterów, takimi jak OAO Wiertoljoty Rossji, OAO Wiertoljotnaja Serwisnaja Kompanija, OAO Kazanskij Wiertoljotnyj Zawod i in. Wszyscy oni jak poprzednio, otrzymują ukraińskie silniki nieodzowne do produkcji Mi-8, Mi-24, Mi-35, Mi-17, Mi-171, Mi-28, Ka-31, Ka-32, Ka-52. Drogi obejścia sankcji wytyczono przez Białoruś.