RSS
sobota, 31 grudnia 2016

Kilka dni po tragicznej katastrofie Tu-154, w której zginęła m.in. Jelizawieta Glinka, ukazała na stronach internetowych Niezawisimoj Gaziety głęboko refleksyjna i bardzo osobista publikacja fragmentu blogu Dmitrija U., poświęcona w całości Doktor Lizie. Jelizawieta Glinka - znana i powszechnie szanowana w Rosji działaczka humanitarna i charytatywna. Kierowała fundacją Sprawiedliwa Pomoc. Pomagała bezdomnym i osobom chorym. Otaczała opieką dzieci żyjące na terenach ogarniętych wojną, m.in. w Donbasie i Syrii. Do Syrii udawała się, by dostarczyć środki medyczne dla potrzebujących. Poniżej  omówienie publikacji.

Autor pisze, jestem osobiście wdzięczny Doktor Lizie, Jelizawieitie Glince. Moja rodzina jest jedną z wielu, które wspierała ta zadziwiająca kobieta. W trudnych chwilach tylko ona podała nam rękę. A nam wydawało się, że już toniemy, że ciemna woda zamykała się nad nami.

Miałem szczęście, pisze dalej publicysta, widzieć się z Doktor Lizą i osobiście podziękować za pomoc. Ale moje słowa, oczywiście, były zwyczajne, żałosne i nieadekwatne. Ale też niema takich słów, żeby wypowiedzieć odczucia, które doświadczałem.

Jej przedwczesna śmierć wywołała wielki oddźwięk w internecie. Nikt nie pozostał obojętnym. Nawet ci, jak mądrze wyraziła się pewna pani psycholog, którzy mówią, że jest im wszystko jedno, że są ambiwalentni. Nawet ci złośliwi i kpiący.

Nikt nie milczał, podkreśla Dmitrij U. A to znaczy, że Doktor Liza była człowiekiem wybitnym, przyciągającym uwagę. O niej myśleli. Jej działania obserwowali. A ona nie goniła za sławą i nie potrzebowała jej. Ona po prostu robiła swoją, a precyzyjniej, naszą robotę. To praca, za którą nikt z nas się nie brał, i nie bierze.

Uważałem siebie, zaznacza autor, za człowieka wierzącego, chrześcijanina. Chodzę do kościoła, modlę się i poszczę. Staram się przestrzegać jeśli nie wszystkiego co jest konieczne, to przynajmniej znaczną część. Ale 25 grudnia, gdy dowiedziałem się o śmierci Pani Jelizawiety po raz pierwszy w życiu zwątpiłem w swoje chrześcijaństwo. Przypomniałem sobie wszystko co ona robiła, przypomniałem notatki, fotografie i jej ŻŻ (Live Journal) (blog - platforma). I poczułem wstyd.

Dzieląc się odczuciami autor pisze: - wstyd i gorycz. Wybrałem najprostsze - przestrzeganie zewnętrznej formy religii. Doktor Liza mówiła o sobie: - jestem człowiekiem prawosławnym. I szła do bezdomnych, ubogich, biedaków, sierot i starców. Szła na dworce i do hospicjów. Szła pod ogień karabinów i bombardowania. Mówię o sobie: - jestem człowiekiem prawosławia. I nie jem mięsa w środy i piątki. Co trudniejsze?

Dalej autor wyjaśnia: - dla nas ludzi XXI wieku, religia często przejawia się tylko w czymś zewnętrznym. Po co chodzi do kościoła nasz współczesny, przeciętny człowiek z ulicy? Aby postawić świeczkę o pokój. Aby podać kartkę z intencją o zdrowie. Aby poświęcić kulicz na Wielkanoc.

Wszystko to jest najprostsze i najwygodniejsze. Nawet przestrzeganie postów, zdaniem autora, nie wymaga takiego samozaparcia, takiego wysiłku intelektualnego jak troska o osieroconych i potrzebujących. I większość wierzących wybiera tą prostszą i nieuciążliwą dla duszy drogę. Mięsa nie jadł. Do kościoła chodził. Świeczkę postawił. I ot wszystko.

A chce się krzyknąć: - jak to wszystko? I to jest całe chrześcijaństwo? To przepowiadał Chrystus? Za to umierali męczennicy starożytności? O tym pisali ojcowie święci?

Chwała Bogu - nie. Chrześcijaństwo jest szersze i głębsze, akcentuje publicysta, od zewnętrznych form świadomości religijnej, nawet najbardziej pobożnych i przysparzających splendoru kościołowi. Jest ważniejsze od ciasta wielkanocnego i świeczki. Chodzenie do kościoła i podawanie kartek jeszcze z nikogo nie zrobiło chrześcijanina.

Autor podkreśla, piszę o tym wszystkim na stronach gazety świeckiej bynajmniej nie ze względu na nauki religijne albo przekonania. Boże chroń. Piszę dla tego, aby na przykładzie Doktor Lizy wyjaśnić i pokazać co to jest prawdziwe chrześcijaństwo. To nie złote kopuły Moskwy, głos dzwonów, nie rozmowy o samochodach i brzuchach sług kościoła, o złotych krzyżach, panagiach brylantowych.

Prawdziwe chrześcijaństwo to krucha kobieta Jelizawieta Glinka, opatrująca na dworcu gnijące rany bezdomnych. Chrześcijaństwo - to bezimienna sanitariuszka z czerwonym plastikowym grzebieniem we włosach, ewakuująca z pola walki rannego żołnierza i umierająca razem z nim pod ostrzałem. Ich właśnie szczątki zostały odnalezione niedawno w obwodzie leningradzkim. "Większej miłości nad tę miłość nikt nie ma, żeby kto życie swe oddał za przyjaciół". (J.15.13).

Według prawosławnego obyczaju zmarłego proszą o wybaczenie. W tych dniach żałoby o wybaczenie proszę Doktor Lizę.

Pewnego razu, wspomina autor, byłem świadkiem tego, jak na ulicy, na ganku cerkiewnym umierał bezdomny. Nikt się nim nie zainteresował. Żal było mi biedaka, ale przechodziłem obok. I wszyscy inni postępowali tak samo, wzruszając ramionami i żaląc się: - szkoda, ale co my możemy zrobić? A bezdomny leżał i kaszlał. Dwa - trzy dni. Potem zmarł, dopiero wtedy przyjechała karetka pogotowia. Wówczas okazało się umarła starsza kobieta.

Teraz wspominając ten przypadek mam wyrzuty sumienia, pisze w zakończeniu Dmitrij U. Czy tak by postąpiła Doktor Liza? I teraz, gdy wszelkie słowa są pozbawione sensu, z opóźnieniem, zwracam się do niej, krzycząc do wieczności: - Droga Pani Lizo, proszę o wybaczenie. Pani wybaczy nam wszystkim obojętnym, nieczułym, odwracającym się i przechodzącym obok. Pani wybaczy! Wyrażam też głęboką wdzięczność za wszystko co Pani zrobiła dla mnie, dla nas, za mnie i za nas. Bardzo dziękuję za to, że Pani była.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


niedziela, 04 grudnia 2016

Inwestorzy zagraniczni angażują się w agrobiznes rosyjski, tak zatytułował Ekspert, swoją publikację, w której przedstawia rozmiary zagranicznych inwestycji w rolnictwo i przemysł przetwarzający produkty rolne.

Według danych Centrum Przyciągania Inwestycji do Regionów Rosji w 2016 r. w rolnictwie Federacji Rosyjskiej projektów z udziałem inwestorów zagranicznych jest już o 30 % więcej niż 2015 r. Odwołując się do Izwiesti, autorka artykułu Anna K. pisze: - w planach inwestorów z Europy i Azji Południowo - Wschodniej rolnictwo Rosji zajmuje drugie miejsce pod względem przyciągania.

RFPJ aktywnie współpracuje w sferze projektów rolniczych z partnerami z Chin, Tajlandii i krajów Bliskiego Wschodu, a w tym m.in. w rozwoju potężnego kompleksu hodowli drobiu w obwodzie kaliningradzkim oraz budowę jednego z największych w Rosji kompleksów zakładów mlecznych w obwodzie riazańskim.

Zainteresowanie, pisze autorka, jest rzeczywiście zauważalne: dla przykładu, tylko w listopadzie br. RFPJ i Mubadala Development Company (Mubadala, ZEA - Abu Dhali) zakomunikowali o serii wspólnych inwestycji w priorytetowe rosyjskie projekty w rolnictwie i wytwórstwie produktów  żywnościowych. Przede wszystkim, konsorcjum inwestorów zakończyło uzgadnianie dokumentacji w transakcji w wertkalno  zintegrowanym holdingu agroprzemysłowym AFG Nacjonal, zajmującym czołową pozycję w branży produkcji i dystrybucji ryżu oraz rozwijającym z sukcesem projekty rolnicze w ogrodnictwie i sadownictwie. Wspólne inwestycje RFPJ i Mubadala, a także innych bliskowschodnich partnerów RFPJ wynoszą ponad 9 mld rb. (około 140 mld. dol.).

Ponadto, zauważa autorka, RFPJ, Mubadala oraz szereg innych wiodących partnerów RFPJ podpisało porozumienie o przygotowaniu wspólnych inwestycji w wymiarze 10 mld. rb. (około 154 mld. dol.) z grupą  Efco, jednym z największych holdingów produkcji masła i innych tłuszczów krajów Euroazjatyckiej Unii Celnej. Generalny dyrektor firmy, komentując kontrakt zauważył wówczas: rolnictwo rosyjskie dysponuje wielkim potencjałem rozwoju, przyciągając inwestorów zagranicznych szybkim tempem wzrostu, pojemnością rynku wewnętrznego i możliwościami istotnego zwiększenia komponentu eksportu.

Rynek jest oczywiście bardzo perspektywiczny, mówi cytowany dyrektor M9 Agro, z jednej strony, ukazuje on, Rosja sama z siebie jest rynkiem potężnym z wysokim potencjałem. Ponadto, możliwości eksportu są bardzo duże, zwłaszcza przy uwzględnieniu integracji w ramach JAES i innych porozumień. Z drugiej strony spadek rubla i zmniejszenie płac realnych doprowadziły do dużego wzrostu konkurencyjności produkcji rosyjskiej. Wydatki firmy są niższe, według niektórych ocen, produkować teraz w FR jest nawet wygodniej niż w Chinach. Dlatego wielu zaczęło przenosić produkcję lub myślą o tym, inni po prostu inwestują w już działające biznesy.

Według mnie, mówi dalej jeden z cytowanych analityków Alior Broker - cały entuzjazm wokół sukcesów zastępowania importu i wzrostu wartości przyciągania kapitału zagranicznego do sektora agroprzemysłowego jest nieco przesadzony. Ogólnie rzecz biorąc, mówimy o efekcie niskiej bazy, to jest o tym, że dowolna dynamika pozytywna prezentuje się o wiele lepiej na tle ujemnej. Ekspert zwrócił uwagę na fakt, że w 2001 r. udział rolnictwa w PKB wynosił 10,3%,  w 2010 r. - 5,6%, minimalny udział produkcji agroprzemysłowej odnotowano w 2012 r., wszystkiego 5%, po czym aż do 2014 r. wzrost był symboliczny w granicach błędu statystycznego, a w końcu według wyników 2015 r. udział agroprzemysłu  w PKB wzrósł do 6,3%, tj. do poziomu 2005 r.

Nie należy zapominać, akcentuje cytowany w zakończeniu publikacji ekspert, że pomimo całej atrakcyjności agrobiznesu rosyjskiego, dla inwestorów zagranicznych, rolnictwo Rosji pozostaje dotowanym i zależy od państwowego wsparcia. Na przykład w bieżącym roku  przewiduje się wydać 215 mld. rb. (około 3,3 mld. dol.) ze środków budżetowych na jego wsparcie i rozwój.

-------------------

W wygłoszonym ostatnio orędziu prezydent W. Putin zaznaczył, że wielkość eksportu produkcji rolnej przewyższa wartość eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego, i wyniosła w 2015 r. 16,2 mld. rb. (prawie 253 mln. dol.), a w tym roku będzie jeszcze wyższa.