RSS
sobota, 07 marca 2015

W artykule pt. Wojsko strzepuje pył z pożółkłych doktryn, opublikowanym w portalu internetowym Niezawisimoj Gaziety, autor Władimir Z. dokonuje m.in. charakterystyki białoruskich sił zbrojnych i oceny ich potencjalnych możliwości. Czytamy w nim: - przyśpieszona zmiana w grudniu ubiegłego roku doktryny wojennej Federacji Rosyjskiej w związku z pojawieniem się zagrożeń i wydarzeń zaistniałych na Ukrainie, nieuchronnie prowadzi do uaktualnienia też analogicznego dokumentu państw sojuszniczych Rosji i Białorusi.

Przypomnijmy, że w skład regionalnego zgrupowania wojsk (RGW), dwóch uczestników państwa sojuszniczego wchodzi całe 62. tysięczne wojsko białoruskie (48 tys. żołnierzy i 14 tys. pracowników cywilnych) i 20. armia Zachodniego Okręgu Wojskowego sił FR (wg. danych jej dowództwa liczy 20 tys. żołnierzy i oficerów).

Należy dostrzec, pisze Władimir Z., że przy całej retoryce prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenko o tym, iż w ciągu 21 lat jego przywództwa "trzykrotnie reformowaliśmy armię" (powiedziane w końcu stycznia), jego wojsko nie zmieniło wyposażenia od połowy lat 80. tych ubiegłego wieku. Od rozwalającego się w 1991 r. Związku Radzieckiego, republice Białoruś przypadło oczywiście dużo różnorodnego uzbrojenia i sprzętu wojskowego Białoruskiego Okręgu Wojskowego (nawet Ukrainę, która liczy cztery razy więcej ludności, Białoruś przewyższa pod względem liczby czołgów prawie dwa razy - mówił Łukaszenko). W Mińsku uważnie studiują charakter konfliktów powstałych w ostatnim czasie, i uwzględniając to prowadzą ćwiczenia i treningi. Ogólnie jednak tak się realnie złożyło, że cała nadzieja jest w Moskwie.

Wystarczy, zaznacza autor, wziąć za przykład lotnictwo. Obecnie, na lotniskach stoją dawno już zużywszy resurs wszystkie myśliwce przechwytujące Su-27, tj. 21 jednostek. Chciano je zdjąć z uzbrojenia, ale batko zakazał i rozkazał na wszelki wypadek, z uwzględnieniem doświadczeń w regionie arabskim, modernizować. Inne typy samolotów także ledwie dyszą. Tylko jesienią w białoruskich WWS i PWO zdarzyły się dwa wypadki lotnicze - rozbił się samolot szturmowy Su-25 i myśliwiec MiG-29. Ogółem od 2009 r. miało miejsce 8 katastrof z udziałem samolotów i helikopterów, w których zginęło 10 lotników wojskowych (plus trzy osoby cywilne). Tak więc, i poziom wyszkolenia lotników - specjalistów upadł. Nie przypadkiem Moskwa nalegała na to, aby wraz ze wzrostem zagrożenia z Zachodu, rozmieścić w republice bazę lotniczą i przerzucić tu 24 najnowszych Su-27M3.

W związku z ciągłymi zapewnieniami białoruskiego przywódcy i dowództwa armii o  przezbrajaniu wojska w najnowsze wzory uzbrojenia i sprzętu, autor stawia pytanie: - jaki jest rzeczywiście udział nowoczesnego sprzętu w białoruskich siłach zbrojnych?

W ciągu 2014 r. przyjęto cały szereg przedsięwzięć, w tym i na szczeblu państwa, pozwalających przystąpić do realizacji kontraktów na dostawę stacji radiolokacyjnych 59N6M Protiwnik i 4 szkolno - bojowych samolotów Jak-130. Następnie, autor przytacza wypowiedź szefa uzbrojenia sił zbrojnych Białorusi: - także rozwiązano problem zakupu trenażerów Mi-8 i czołgu (TW-172), przeprowadzenia remontów kapitalnych dwóch samolotów MiG-29 i dwóch Su-25. Dodać należy, że już wcześniej rosyjski przemysł obronny dostarczył Białorusinom, w zadawalającej ilości, zmodernizowane systemy rakiet przeciwlotniczych S-300 i Tor-2M.

W lutym dowodzący wojskami PWO Białorusi, potwierdził, że w najbliższym czasie (kwiecień - marzec) skrzydło szkolno - bojowych Jak-130 pojawi się jako samodzielna jednostka taktyczna.

Reszta, to jak można sądzić ze słów zastępcy ministra - remont, remont i remont licznych typów uzbrojenia jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. W tym, opanowanie łatania takich modeli uzbrojenia jak wyrzutnie rakietowe Uragan, Smiercz, samobieżne haubice Msta-S, armaty Hiacynt, artyleryjsko - rakietowego systemu przeciwlotniczego Tanguska i ZRK Osa-AKM, a także kilka stacji radiolokacyjnych oraz punktów rozpoznania i dowodzenia.

Interesującym jest, zwraca uwagę autor, że białoruski szef uzbrojenia zapomniał powiedzieć, że w 2015 r. siły zbrojne Białorusi otrzymają z Rosji jeszcze cztery ZRK S-300, dwa samoloty Su-27 i cztery helikoptery Mi-8. Dodatkowe S-300 pojawią się na Białorusi już w październiku 2015 r. Cztery dywizjony tych rakiet będą rozmieszczone w różnych regionach kraju w Grodnie, Brześciu i Połocku.

Na tym tle rosyjska "nieliczna" składowa RGW przezbraja się w przyśpieszonym tempie. W 2013 r. 6. brygada pancerna (Mulino, obwód niżnonowgorodzki) i inne jednostki 20. Gwardyjskiej Armii otrzymały ponad 150 głęboko zmodernizowanych czołgów T-72B3. Na każdym z nich zamontowano najnowszy system kierowania ogniem, a cyfrowy balistyczny komputer pozwala kilkakrotnie skrócić czas prowadzonych wyliczeń i podnieść ich efektywność. Oprócz tego, telewizyjny kanał głównego celownika, niezależnie od pory doby, zabezpiecza niezawodne działanie przyrządów celowniczych.

W lipcu 2014 r. wchodzącej również w skład tej armii 112. brygadzie rakiet (Szuja) zostało przekazane 12 systemów rakiet operacyjno - taktycznych Iskander-M.

W najbliższym planie, albo już w procesie realizacji - nowa modyfikacja czołgu T-90, systemy obrony powietrznej Buk-M3, wyrzutnie rakietowe Tornado-G i Tornado-C, samochody opancerzone Tigr-M, nowe środki łączności i inne liczne rodzaje sprzętu i uzbrojenia. Pod tym względem 20. armia jest jakby adekwatna całemu białoruskiemu wojsku wchodzącemu w skład RGW.

Problem tkwi jeszcze w tym, że w "razie czego" rosyjsko - białoruską RGW wzmocnią i inne jednostki Zachodniego Okręgu Wojskowego. Wszak nie przypadkiem, w ćwiczeniach na dużą skalę, typu "Zapad" prowadzonych regularnie raz na dwa lata na przemian na terytorium obu krajów, aktywny udział biorą rosyjscy lotnicy, spadochroniarze, piechota morska i marynarze. Wystarczy przypomnieć o poligonowych bataliach w obwodzie kaliningradzkim ("Zapad-2009", "Zapad-2013"), które odbywały się na lądowomorskim teatrze działań bojowych, wzmacniane z powietrza samolotami, helikopterami i "skrzydlatą piechotą", a z morza - okrętami.

Następnie autor sygnalizuje, że wojskowa i techniczno - wojskowa współpraca obu krajów rozwija się różnie, ani dobrze, ani źle. Chociaż Moskwa nie przezbraja Mińska tak, jakby ten chciał z wieloma większymi preferencjami niż obecnie. A swoją drogą, i Mińsk pracuje dla Moskwy. Udział dostaw białoruskiej techniki w rosyjskich państwowych zamówieniach obronnych wynosi 15%, i jest to znacząca cyfra. Ponadto w czerwcu ubiegłego roku białoruski parlament ratyfikował porozumienie z FR o współpracy wojskowej. Zawarto je na okres do 2020 r. i obejmuje 65 przedsiębiorstw w zakresie dostaw, remontu, modernizacji,  prac naukowo - badawczych i doświadczalno - konstruktorskich opracowań prowadzonych w interesie ministerstw obrony obu krajów.

Oprócz tego resorty wojskowe Rosji i Białorusi planują doskonalić infrastrukturę RGW oraz techniczne zabezpieczenie linii kolejowych i temat ten pozostał do uzgodnienia na szczeblu ministrów finansów, którzy mają określić ekonomiczną składową programów.

Uogólniając, autor pisze, według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), dziś Białoruś wchodzi w skład 20 największych w świecie sprzedawców uzbrojenia i techniki wojskowej. Zgodnie z wynikami 2013 r. sprzedała produkcję wojskową o wartości 338 mln. dol. Dla porównania - wartość eksportu podstawowych rodzajów uzbrojenia Ukrainy wynosił 484 mln. dol. Jednak eksperci NWO uważają, że do takich wskaźników należy odnosić się krytycznie, gdyż metodyka obliczeń SIPRI pozostawia wiele do życzenia i jakoś nie uwzględnia dużych dostaw, powiedzmy, optykoelektronicznych systemów i kompleksów dowodzenia, węzłów najnowszej technologii. Dlatego wartość wojskowej sprzedaży Mińska w rzeczywistości może wynosić około pół miliarda dolarów.

Potwierdzają to wyniki 7. Międzynarodowej Wystawy Uzbrojenia i Sprzętu Wojskowego "MILEX - 2014", która odbyła się w Mińsku. O popycie na białoruską produkcję wojskową mówi fakt, że tylko organizacje wchodzące w system białoruskiego Goskomwojenproma podpisały 55 kontraktów na ogólną sumę ponad 350 mln. dol. Ogółem podczas wystawy umowy na sumę około 700 mln. dol.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 05 marca 2015

5 marca br. Ukrainska Prawda poinformowała, że Rada Najwyższa Ukrainy uznała Dzień Obrońcy Ukrainy, który obchodzony jest corocznie 14 października, dniem świątecznym.

Za odpowiednią ustawą O wprowadzeniu poprawki do artykułu 73 kodeksu praw o pracy na Ukrainie, wniesioną przez prezydenta głosowało 244 deputowanych ludowych.  

Ustawa wchodzi w życie z dniem jej opublikowania.

Notatka wyjaśniająca, czytamy w portalu RusVesna, uzasadnia wybór tej daty tym, że 14 października obchodzone jest wielkie religijne Święto Opieki Najświętszej Bogurodzicy.

Dzięki obdarzaniu szacunkiem tego święta przez ukraińskie kozactwo, ma ono jeszcze inne określenie - Kozacka Pokrowa, a w świadomości narodu, jest ono utożsamiane z takimi wartościami jak honor żołnierski, dzielność, męstwo, rycerskość - mówi się dokumencie.

Przypomnijmy, iż data ta jest również dniem utworzenia Ukraińskiej Powstańczej Armii.