RSS
środa, 15 lipca 2015

Siergiej B., profesor Akademii Nauk Wojennych, członek korespondent Akademii Problemów Geopolitycznych, na stronach Niezawisimoj Gaziety opublikował artykuł poświęcony synowi Józefa Stalina Wasilijowi. Jest to jedna z nielicznych prac, w której autor pisze o Wasiliju pozytywnie, przedstawiając go jako normalnego człowieka, któremu przyszło żyć w bardzo trudnym i skomplikowanym okresie historii.

Zarysowując historię życia W. Stalina, autor rozpoczyna ją w 1945 r. Wówczas to w lutym, 286. dywizja lotnictwa myśliwskiego 16 armii powietrznej, działającej na kierunku berlińskim, otrzymała nowego dowódcę. Młodego, energicznego, ale niezupełnie  zwykłego.

Po pierwsze, był bardzo młody - młody nawet dla tej wojny, w której Iwan Czerniachowski w ciągu trzech lat przeszedł drogę od pułkownika do generała armii i dowodzącego frontem, i bardzo prawdopodobne, że zakończyłby ją marszałkiem, gdyby niemiecki odłamek nie przerwał jego życia zimą 1945 r.

Nowy dowódca 286. dywizji lotnictwa myśliwskiego, wojnę kończył jako pułkownik, zresztą zaczynał ją także jako pułkownik. Na wojnie bywa i tak. Nazwisko młodego dowódcy - Stalin. Imię - Wasilij, syn Józefa (Josifowicz). Rok urodzenia - 1921, miejsce urodzenia - Moskwa. Ostatni stopień wojskowy - generał lejtnant lotnictwa, nadano w 1947 r.

Wasilija Stalina, określa się zwykle, jako bezinteresownego i otwartego młodzieńca, z którym nie radził sobie ojciec, ale jakąś tam karierę mu zabezpieczył. I jeżeli by nie ojciec, to ten przeciętniak i eskadrą by nie dowodził.

A jakim był rzeczywiście, ten niezwykły "berliński" dowódca dywizji 1945 r.?, pyta autor, i z dużym obiektywizmem prezentuje, fakty z życia Wasilija Stalina.

W latach 1923-1927 Wasilij przebywał w domu dziecka. Przebywali w nim w tym czasie również przybrany syn Stalina Artiom Siergiejew, Timur i Tatiana Frunze, syn ministra sprawiedliwości Dmitrija Kurskiego i inni 25 dzieci kierowniczych kadr partii. Plus - 25 bezdomnych dzieci z ulicy. Wszyscy oni wspominają Wasilija bardzo ciepło.

Przed wojną, po zakończeniu Lipieckich Kursów, Wasilij został wyznaczony do grupy lotników - inspektorów, w pierwszym okresie wojny był dowódcą eskadry w pułku myśliwców, a potem przez pewien okres szefem inspekcji WWS RKKA.

W styczniu 1943 r. został wyznaczony na dowódcę 32 gwardyjskiego pułku lotnictwa myśliwskiego. 32 pułk przerzucono na front kaliniński i w marcu 1943 r. wszedł w skład grupy lotnictwa rezerwy naczelnego dowództwa, którą dowodził Siergiej Rudenko.

26.05.1943 r. zgodnie z rozkazem ojca został zdjęty z stanowiska dowódcy pułku "za pijaństwo i rozpustę".

Przytaczając przykłady wojennych sukcesów W. Stalina Siergiej B pisze, oficjalnie pułkownik gwardii Wasilij Stalin wykonał w okresie całej wojny 27 lotów bojowych, wydaje się jednak, że ich liczba była wyższa. Chociaż książeczka lotów to poważny dokument to niektóre loty dowódcy pułku mogły zostać nie odnotowane.

5 marca 1943 r. w boju pod Siemkinoj Goruszkoj Stalin zestrzelił samolot - myśliwiec Fw-190. Komuś może się wydać, że to i niewielkie zwycięstwo, ale Stalin zawsze latał w ugrupowaniu jako dowódca pułku i jego pierwszym zdaniem było nie zestrzeliwanie samolotów przeciwnika, a kierowanie walką. W walce powietrznej nie zawsze można dostrzec kto zestrzelił, i lotnicy niekiedy odnotowywali swoje zwycięstwa, licząc na palcach komu zapisać kolejne zestrzelenie. Wasilij Stalin szybciej by zestrzelony samolot oddał podwładnym niż by wziął jeden od nich.

Dalej autor przedstawia tragiczny epizod z życia W. Stalina. 23 marca 1943 r. jego pułk powinien przemieścić się na podmoskiewskie lotnisko Malino w celu doukompletowania Ludźmi i techniką. Podczas międzylądowania na jednym z lotnisk doszło do wypadku nadzwyczajnego. Stalin wraz z kilkoma oficerami wybrał się na ryby, które głuszono granatami i pociskami rakietowymi, nastąpił przypadkowy nieoczekiwany wybuch pocisku, w wyniku czego jeden oficer zginął, a dwóch rannych, w tym jeden ciężko - Stalin. 4 kwietnia Wasilija przewieziono do kremlowskiego szpitala, gdzie operował go znany lekarz profesor Aleksiej Oczkin. Interesującym jest, że Stalin nie od razu dowiedział się o wypadku, a kiedy już poznał okoliczności, rozkazał dowódcę pułku W. Stalina zdjąć ze stanowiska z uzasadnieniem "za pijaństwo i rozpustę". Rozkazał także, aby bez jego pozwolenia żadnych dowódczych stanowisk synowi nie powierzać. 

Po leczeniu w szpitalu Wasilij Stalin został wyznaczony szeregowym lotnikiem - instruktorem w 193. pułku lotnictwa. 16 stycznia 1944 r. przystąpił do wykonywania obowiązków inspektora - lotnika ds. techniki pilotażu w 1. gwardyjskim korpusie lotnictwa myśliwskiego (GwIAK), w którym walczył przed wypadkiem.

18 maja 1944 r. zaczął dowodzenie 3. Dywizją Lotnictwa Myśliwskiego Gwardii. Do tego czasu miał 3 105 godzin nalotu. W wieku 23 lat - nalot ogromny. I to jedno czyniło Wasilija doświadczonym lotnikiem pilotażu. Wówczas ludzie rośli szybko. Na przykład, błyskotliwy powietrzny wojownik Jewgienij Sawicki został dowódcą dywizji w wieku 28 lat - w 1938 r. W 1942 roku był już generałem i dowodził korpusem lotnictwa. W. Stalin awansował do stopnia generała majora dopiero w 1947 r., po trzech, odrzuconych przez ojca, wnioskach awansowych.

Następnie autor wyjaśnia, niektórzy twierdzą, że Wasilij Stalin nie miał żadnych zdolności dowódczych. Ale o tym czy był on kompetentnym dowódcą najlepiej świadczy jego meldunek z 1944 r. do dowódcy korpusu o podjętych działaniach w warunkach zagrożenia dywizji, przez przebijające się na zachód wojska niemieckie, na lotnisku Sliepianka.

Wasilij Stalin rozkazał: jednostki tyłowe i zabezpieczenia, gwardyjskie sztandary i tajne dokumenty ewakuować na północno - wschodnie przedmieścia Mińska, sztabowi dywizji polecił zorganizować obronę naziemną i przygotować start w nocy, a sam na U-2 poleciał na lotnisko Dokowo - organizować również nocny lot. Po czy wrócił do Sliepianki i rano poprowadził dywizję do szturmu na przerywających się Niemców, po czym posadził dywizję w Dokowo, wyprowadzając ją spod uderzenia. Działał w pełni kompetentnie, nie mając przy tym doświadczenia w prowadzeniu walki na ziemi.

W końcu lata 1944 r. dywizja Stalina do nazwy Briańska dodała Czerwonego Sztandaru Orderu Suworowa II stopnia. Od lutego 1945 r., jak już wspomniano, Stalin dowodził 286. dywizją lotnictwa myśliwskiego, wchodzącą w skład korpusu dowodzonego Jewgienija Sawickiego.

Autor zaznacza, o Wasiliju Stalinie napisano niewiele prawdy, tym ważniejsze jest świadectwo jego byłego dowódcy, Bohatera Związku Radzieckiego Siergieja Rudenko, który w czasie wojny dowodził 16. armią powietrzną. W swoich wspomnieniach Zwycięskie Skrzydła, wydanych w 1985 r., pisał - i znowu słyszymy znane nazwiska dowódców wyróżniających się związków taktycznych i jednostek: J. Sawicki, B. Tokariew, J. Kurski, ... W. Stalin. Następnie Siergiej Rudenko osobiście wyróżnił generała Bieleckiego i W. Stalina: pułkownik Wasilij Stalin przybył do nas na front z 1 IAK. Absolwent Kaczyńskiej Szkoły Oficerskiej, rozpoczął wojnę jako lotnik - inspektor, pod Stalingradem dowodził 32. pułkiem lotnictwa, potem 3. dywizją gwardii. W toku walk o Berlin stał na czele 286. dywizji lotnictwa myśliwskiego. Za osiągnięte sukcesy został nagrodzony dwukrotnie Orderem Czerwonego Sztandaru, Orderami Aleksandra Newskiego i Suworowa (II stopnia), polskim Krzyżem Grunwaldu.

20 lipca 1945 r. generał pułkownik Rudenko podniósł atestację dla dowódcy 286. Nieżyńskiej Orderu Czerwonego Sztandaru, Orderu Suworowa Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego Gwardii pułkownika gwardii Wasilija Stalina. W atestacji odnotowano, że Stalin latał m.in. na Samolotach: Po-2, UT-1, UT-2, I-15, I-5, Li-2, Mig-3, ŁaGG-3, Jak-1, Jak-7, Ła-5, Ła-7. Ogólny nalot - 3 145 godz. 45 min., 27 oficjalnych wylotów bojowych, 2 strącone samoloty.

Rudenko ocenił Stalina w pełni adekwatnie: tow. Stalin posiada wysokie zdolności organizatorskie, jako lotnik - wyszkolony, swoje doświadczenie bojowe potrafi przekazać podwładnym.

Przysposobiony syn Stalina, brat Wasilija, Artiom Siergiejew mówił, że Wasilij lubił władzę, ale w stosunkach materialnych był całkowicie bezinteresowny. A taki człowiek nie może być nie szlachetnym. W powojennych latach czterdziestych był dowódcą lotnictwa Moskiewskiego Okręgu Wojskowego i większość podwładnych wspomina go bardzo dobrze. Wasilij często wyzanaczał na stanowiska sztabowe lotników - inwalidów, i kiedy dziwiono się temu, mówił że bojowy lotnik pracę sztabową opanuje, a nierozumiejący istoty latania sztabowiec wiele szkody może uczynić.

Niektórzy twierdzą, pisze autor, że Wasilij dużo pił i był chronicznym alkoholikiem, ale kto tak pisze nie wie co to jest chroniczny alkoholizm. Wasilij Stalin nie mało lat przeżył w pojedynczej celi, a to nie obóz, tu skrycie spirytusu nie zdobędziesz, I w tych warunkach alkoholowego załamania u Wasilija nie odnotowano.

Po śmierci ojca, Wasilija Stalina szybko aresztowano, dokonał tego jeszcze Ławrientij Beria. Siedział jednak i w okresie władzy Chruszczowa, w sumie osiem lat. 

Są wspomnienia nijakiego Stiepana S., byłego nadzorcy władimirowskiego więzienia, o tym jak wiosną 1953 r. przywieziono do więzienia Stalina, nie wszystko w tych wspomnieniach jest wiarygodne, ale co do jednego szczegółu jestem z nim zgodny, zaznacza publicysta: Wasilij poraził nas zdyscyplinowaniem i schludnością. Był absolutnie zamknięty w sobie i cały czas o czymś rozmyślał.

Syn Stalina zmarł 1 października 1962 r. w Kazaniu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 





 

 

 

 

 

 

 

 

 



piątek, 03 lipca 2015

Na stronach internetowych Eksperta ukazał się artykuł pt. Jednosłodowa wódka, w którym autor Dmitrij M., opierając się na konkretnych przesłankach, przewiduje alkoholową rewolucję w Rosji. Czytamy w nim: w Rosji rozstrzyga się wielka alkoholowa rewolucja. To nie jest metafora. Od 1 lipca wprowadza się GOST na destylatory ziarnowe. Innymi słowy, w kraju po raz pierwszy od ponad stu lat pozwolono nie tylko na ten rektyfikat, który błędnie nazywamy wódką, ale i na powrót tego samego wina zbożowego, o którym wszyscy słyszeli, a prawie nikt nie wie co to jest.

Autor pisze, w swojej książce Historia rosyjskiej wódki od polugara do naszych dni, inicjator wprowadzenia nowych GOST, badacz i producent polugara Borys Rodionow, ukazuje że istnieją dwa sposoby produkcji mocnych napojów: destylacja i rektyfikacja. Absolutna większość mocnych napojów spirytusowych w świecie - koniak, jednosłodowa whisky, tequila, calvados, śliwowica i inne - to destylatory. Przy destylacji bragi z produktu wyjściowego (winogrona, jabłka i inne owoce, słód, itp.), nagrzewa się ją do stanu pary, po prostu dlatego, że spirytus jest lżejszy od wody i posiada moc około 25 proc. Po drugim gonieniu spirytus osiąga moc 60-70 proc. Przy czym, od gonienia do gonienia, napój staje się coraz czystszy, a w każdym przypadku odcina się "głowy" i "ogony", to jest to co cieknie na początku i na końcu - najmniej smaczne i najbardziej szkodliwe.

dalej czytamy, wino zbożowe - masowy bazowy produkt. Teraz na rosyjskim rynku jego odpowiednikiem są np. napoje marki Dierewienskij Samogon, produkowane na Litwie, właśnie dlatego, że w Rosji nie było odpowiedniego GOST, to jest był bezwzględny zakaz na produkcję w celach handlowych. Dla zadowolenia apetytów wymagających smakoszy do technologicznego łańcuszka dołączono dodatkowe ogniwa.

Przede wszystkim oczyszczenie wina zbożowego. Znane są cztery podstawowe sposoby: węglem drzewnym, zamrożeniem, mlekiem i białkiem.

Oczyszczone, wino zbożowe sprzedawano, co zrozumiałe, znacznie drożej. A jeszcze drożej sprzedawano napoje, które wykonywano, bazując na nim. Wykorzystywano zioła, owoce itp., a następnie przeganiano. Właśnie ta grupa napojów nazywana jest wódkami. Grupa dlatego, że oprócz właściwych wódek pojawiły się nalewki, ratafie, likiery itd. Asortyment wódek był nieprawdopodobnie szeroki, różniąc się w zależności od guberni, a nawet powiatu.

Produkcja wina zbożowego nazywana jest winopaleniem (palenie w sensie otrzymywania pary), zaś produkcja wódek była odrębnym niezależnym od winopalenia procesem, z nieco inną technologią i na podstawie innej licencji. Nazywała się ona likierowódkowa. Ponadto, wódki dość wyraźnie dzielono na lecznicze i te ku zadowoleniu. Te pierwsze z dodatkiem ziół i korzeni sprzedawano w aptekach. Stąd niektórzy badacze wyprowadzają hipotezę o powstaniu samego słowa "wódka". Logiczne, że aptekarze nadali jej łacińską nazwę aqua vita. Z tej "vity" po prostu mogła powstać "witka",  a z "witki" "wotka", z niej zaś "wodka". To tylko hipoteza. W rzeczywistości skąd wzięło się słowo "wódka" nikt nie wie.

Aby państwo mogło kontrolować proces produkcji i sprzedaży wina zbożowego należało go znormalizować. Dokonano tego za czasów Piotra I. Zwykłe wino zbożowe miało 38-39 proc. Aby poznać jakość produkcji i zapobiec próbom jego rozcienczania wymyślona taki oto sposób: wino zbożowe nagrzewano, a następnie podpalano i jeżeli wypaliła się równo połowa taki napój uznawano za zgodny z normą i nazywano polugarem.

Nazwę "Polugar" przyjął dla swojej produkcji Borys Rodionow. Z braku unormowań w Rosji zainicjował swoją produkcję w Polsce. Jak na ironię losu Rodionow produkuje nie tyle czysty polugar, co wódkę - w tym znaczeniu tego słowa jak opisano wyżej.

Właśnie dla wygody obliczeń podatkowych, a nie ze względu szczególnych smaków przyjęto normę wódki - 40 proc. Znany jest autor propozycji - Michaił Rejtern w 1886 r. Przyczyna prosta: mnożyć i dzielić 40 urzędnikom było znacznie łatwiej niż 38,5. Tą cyfrę po prostu zaokrąglili.

Wracając do źródeł, autor pisze. w 1914 r., z chwilą wybuchu I wojny światowej wprowadzono prohibicję - całkowity zakaz produkcji i sprzedaży mocnych napojów spirytusowych. W 1917 r., gdy bolszewicy zdobyli władzę początkowo chcieli prohibicję pozostawić, ale należało w jakiś sposób zapełnić budżet. Ponadto niebywałego rozmachu nabrało samogonienie - właśnie wtedy słowo "samogon" i powstało. W 1924 r. pojawiła się na rynku 20. proc. Russkaja Gorkaja, następnie 30. proc. Rykowka, nazwana od nazwiska ówczesnego premiera rządu, a tuż potem 40. proc. wino stołowe. Interesującym jest, że słowa "wódka" początkowo w ogóle nie używano, później zaczęto je wykorzystywać, pisząc w nawiasach i dopiero w 1936 r. pojawiło się na etykietach butelek.

Wódka - jaka będzie? Autor stara się przewidzieć jak zmiana unormowań wpłynie na produkcję i sprzedaż alkoholu, a także w jaki sposób wino zbożowe wpłynie na kształtowanie gustów i smaków konsumentów. Cytowany w publikacji dyrektor analitycznej grupy Alkoekspert Jurij Judicz nie podziela entuzjazmu z powodu nadchodzących z dniem pierwszego lipca zmian:

Rynek destylatorów ziarnowych oczywiście powstanie, ale nie myślę, że będzie to jakiś skok. Tym bardziej nie myślę, że coś tam zagraża wódce z rektyfikowanego spirytusu. Destylat - produkt niesłychanie drogi. Ponadto wysoka cena biletu wejściowego na rynek - 6,5 mln. rb. stanowi tylko opłatę za licencję na produkcję, prawie milion licencja na obrót alkoholowej produkcji. Plus certyfikacja EGAIS itd. Nie mówiąc już o pomieszczeniach produkcyjnych, oprzyrządowaniu, marketingu i logistyce. Przy czym, nowej kategorii konsumentów destylatory zbożowe nie stworzą i będzie spożywać je część tych ludzi, którzy piją teraz drogą wódkę. A ich w kraju nie ma aż tak wielu. Destylatory owocowe i winowe, które teraz produkuje się, w tym i w Rosji, nie zajęły jakiegoś znaczącego miejsca w naszym życiu.

Z kolei cytowany przez autora Borys Akimow, współwłaściciel spółdzielni farmerskiej i restauracji Ławka Ławka, gdzie podają tylko rodzime napoje uważa, że na odrodzenie wina zbożowego należy spojrzeć nie tylko z punktu widzenia marketingu, ale i metafizycznie.

Aby rozrobić spirytus z wodą, mówi Akimow, i nazwać to narodowym napojem, dużo rozumu nie trzeba. A produkcja destylatorów to skomplikowany technicznie i twórczy proces. Wierzę, że wielu będzie odkrywać winopałki po prostu dlatego, że mona jeść parówki i pizzę, popijając to wszystko colą, ale o wiele bardziej interesującym jest konsumpcja dobrego jedzenia, odradzanie lub tworzenie nowych tradycji, pojąć, że nie jest się śrubką w globalnym systemie konsumpcji, a odpowiedzialnym obywatelem. Rozwój rynku destylatorów, nie od razu, ale doprowadzi do zmian i w innych sferach np. w kuchni, dlatego, że sposoby spożycia polugaru i wódki są zdecydowanie inne, a do nich konieczne są i inne zakąski. Ja już nie mówię o tym, że narodowy napój - to jeden z najistotniejszych elementów kultury narodowej, no i nie bójmy się tego słowa, tożsamości. I mnie cieszy świadomość, że mój rosyjski narodowy napój, to złożone i smaczne wino zbożowe, a nie banalna wódka. Do optymizmu są nie tylko podstawy, ale i nie taki już odległy przykład. W pewnym momencie Szkoci tak zapalili się do mieszania swojego głównego narodowego napoju, że zaczęli się niepokoić o jego przyszłość. I powstał ruch na rzecz prawdziwej jednosłodowej whisky, która z powodzeniem została odrodzona, a miało to miejsce kilka dziesięcioleci wstecz. Rosyjski narodowy napój odradza się bezpośrednio teraz, na naszych oczach, kończy Dmitrij M.