RSS
sobota, 29 lipca 2017

Pod koniec drugiej dekady lipca, w przeddzień otwarcia XIII Międzynarodowego Salonu Lotniczo - Kosmicznego MAKS-2017, portal CAMTO opublikował materiał statystyczny, ukazujący miejsce Rosji w rankingu największych światowych eksporterów nowych myśliwców wielozadaniowych w latach 2013-2016 wraz z prognozą na lata 2017-2020.

W obecnym czteroletnim okresie (2017-2020) wielkość sprzedaży nowych myśliwców wielozadaniowych może wynieść 890 jednostek  o wartości 114 mld. dol. w przypadku wykonania planów dostaw według bieżących kontraktów, ujawnionych zamierzeń i prowadzonych przetargów.

W minionym czteroletnim okresie (2013-2016) było dostarczone na eksport albo wyprodukowane na licencji 325 nowych myśliwców na sumę 25,2 mld. dol. Ogółem w latach 2013-2016 wyeksportowano 411 myśliwców na sumę 25,7 mld. dol. Przy czym, wielkość sprzedaży nowych samolotów wynosiła 79,08% ich ogólnej liczby lub wartości ogólnoświatowych dostaw.

W rankingu kraje dostawcy uszeregowane są według ilości wykonanych i planowanych dostaw w latach 2013-2020.

Pierwsze miejsce, według parametru ilościowego, w okresie 2013-2020 zajmują Stany Zjednoczone (452 myśliwców o wartości 65,3 mld. dol.). Według parametru wartościowego USA także są na pierwszej pozycji z ogromną przewagą nad pozostałymi konkurentami. 

W latach 2013-2016 dostarczyły na eksport 87 samolotów o wartości 9,5 mld. dol., w okresie 2017-2020 prognozowane wielkości dostaw, aktualnie, ocenia się na 365 nowych maszyn o wartości 55,8 mld. dol.

Stany Zjednoczone posiadają duży pakiet zamówień tak w okresie 2017-2020, jak i po 2020 roku i to bez uwzględnienia tego, że mają dużą szansę na zwycięstwo w szeregu dużych międzynarodowych przetargach.

Drugie miejsce w rankingu zajmuje Rosja (347 maszyn o wartości 22,2 mld. dol.). W pierwszym czteroletnim okresie (2013-2016) na eksport dostarczono 131 samolotów o wartości 6,3 mld. dol. W drugim okresie (2017-2020) bieżący pakiet zamówień i ujawnionych zamierzeń bezpośrednich dostaw, rozmowy odnośnie których są kontynuowane, wynosi 216 jednostek o wartości 15,9 mld. dol.

Odnośnie przewagi USA nad FR, to w dalszym ciągu będzie ona wzrastać, o ile w 2017 r. i następnych rokrocznie będzie wzrastać liczba F-35 dostarczanych na eksport zgodnie z już podpisanymi umowami. Ponadto USA mają dużą szansę na zawarcie kontraktów na dostawę F-35 jeszcze z szeregiem krajów. Tym nie mniej, w ostatnich dwóch latach lawinowo pojawiają się informacje o zamiarach zakupu samolotów rosyjskich przez wiele krajów, które wcześniej nabywały wyłącznie myśliwce produkcji zachodniej, na przykład Zjednoczone Emiraty Arabskie, co może nieco zniwelować utrzymującą się tendencję pozostawania w tyle za USA.

Trzecie miejsce w okresie 2013-2020, według parametru ilościowego, w zasadzie, z tytułu dostaw Pakistanowi myśliwców JF-17 Thunder, zajmują Chiny (135 maszyn o wartości 3,7 mld. dol.). W pierwszym czteroletnim okresie (2013-2016) na eksport dostarczono 55 samolotów o wartości 1,4 mld. dol. W drugim okresie (2017-2020), wielkość dostaw, w tym Mianmie, wynosi nie mniej niż 80 jednostek o wartości 2,3 mld. dol.

Czwarte miejsce z pierwszymi zamówieniami na eksport myśliwców Rafael do Egiptu, Kataru i Indii zajmuje Francja (78 maszyn o wartości 21,3 mld. dol.).

W pierwszym czteroletnim okresie (2013-2016) na eksport (do Egiptu) dostarczono 6 nowych samolotów o wartości 1,6 mld. dol. W drugim okresie (2017-2020) bieżący pakiet zamówień i zamierzonych zakupów bezpośrednich dostaw, rozmowy w sprawie których są prowadzone wynosi 72 jednostki o wartości 19,7 mld. dol.

Dalsze perspektywy eksportowe myśliwca Rafael firma Dassault Aviation wiąże przede wszystkim z rejonem Bliskiego Wschodu.

Piąte miejsce w okresie lat 2013-2020 w rankingu, według parametru ilościowego, zajmuje Wielka Brytania (60 myśliwców o wartości 10,7 mld. dol.). W latach 2013-2016 Wielka Brytania prowadziła dostawy myśliwców EF-2000 Tajfun do Arabii Saudyjskiej. Ogółem w tym okresie dostarczano 40 samolotów o wartości 6,3 mld. dol. W drugim czteroletnim okresie (2017-2020) podstawowe dostawy będą zapewnione produkcją myśliwca EF-2000 Tajfun dla Arabii Saudyjskiej i Omanu. Ogółem  w tym czasie planuje się dostarczyć 20 maszyn o wartości 4,5 mld. dol.

Kolejne miejsca w rankingu zajmują Szwecja, Włochy i Pakistan.

W uzupełnieniach dotyczących rankingu czytamy: - prognoza na okres 2017-2020 w dużym stopniu ma charakter szacunkowy, gdyż policzyć rokroczne dostawy zawarte w kontraktach, które są tylko planowane jest niemożliwością.

W odniesieniu do Rosji dotyczy to na przykład ZEA i Indonezji ( jeszcze nie podpisano kontraktu na 8 Su-35, a już minister obrony oświadczył o pozyskaniu środków na zakup dalszych samolotów). W obliczeniach, na podstawie oficjalnych oświadczeń, przede wszystkim, prezydenta  kraju, ujęta jest Wenezuela, chociaż wiarygodność podpisanego kontraktu z Caracas jest niewielka z racji braku stabilizacji w tym kraju.

Odnoście podpisania przez Rosję kontraktu z Bangladeszem na SU-30SM to w obecnej chwili oficjalnych potwierdzeń z obu stron nie ma, a niedawno pojawiła się informacja o możliwym zakupie przez ten kraj samolotów chińskich.

Kontrakt z Syrią na dostawę MiG29/M2 pozostaje w bazie CAMTO jako nie wykonany, jednak mimo wszystko może być zrealizowany. Reasumując, można skonstatować, że w obliczeniach uwzględniono wszystkie znane w chwili obecnej możliwe dostawy nowych rosyjskich myśliwców Su i MiG w bieżącym okresie czteroletnim.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



środa, 26 lipca 2017

Prezydent Polski Andrzej Duda, pisze w portalu Rossijskaja Gazieta Ariadna Rokossowska, po tygodniu akcji protestów w całej Polsce i zagrożeniu sankcjami ze strony Komisji Europejskiej, zawetował dwa spośród trzech skandalicznych dokumentów reformy sądów.

Stało się coś niesamowitego, zaznacza autorka, tworzony zgodnie z pomysłem partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość i jej szefa ekspremiera Jarosława Kaczyńskiego mechanizm reformowania Polski nie powiódł się. Następnie A. Rokossowska przypomina, że w ubiegłym tygodniu obie izby polskiego parlamentu przyjęły nowe ustawy o pracy sądów, sposobie formowania Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego. Następnie dokumenty, które faktycznie podporządkowują władze sądowe partii rządzącej, legły na stole prezydenta Dudy, wybranego na to stanowisko dzięki tej formacji politycznej.

Jednak prezydent, wbrew zwyczajowi, podpisał tylko jeden z trzech dokumentów, podkreśla autorka.

Następnie Ariadna Rokossowska uwypukla niektóre tezy prezydenckiego orędzia. Przywódca państwa, obiecał  nałożyć weto na dwie ustawy, gdyż, tu autorka cytuje słowa prezydenta "nie ma u nas tradycji, żeby prokurator generalny w jakikolwiek sposób mógł ingerować w pracę Sądu Najwyższego" i dalej "ubolewam nad tym, że projekt ustawy o Sądzie Najwyższym  przed jego złożeniem w Sejmie nie był mi przedstawiony jako prezydentowi RP, i że nie mogłem odbyć w tej sprawie konsultacji".

Nie wiadomo, zastanawia się publicystka, co szczególnego doprowadziło prezydenta do tak nieoczekiwanego kroku. Możliwe, że problem tkwi w groźbach Komisji Europejskiej wprowadzenia sankcji przeciwko Polsce za naruszenie zasad demokracji i państwa prawa, nagłośnionych przez pierwszego jej wiceprzewodniczacego Fransa Timmermansa, albo w interwencji wpływowych polityków europejskich, zwłaszcza niemieckich. Faktem jest, że jedną z tych ustaw, o pracy sądów, prezydent zamierza podpisać. A to jest ten szczególny dokument, który uderzy w dziesiątki tysięcy ludzi, wychodzących na demonstracje przez cały ubiegły tydzień.

 

 

 

 

 

 

 


sobota, 22 lipca 2017

Na stronach internetowych Expert.ru Ludmiła K. analizuje i ocenia aktualną sytuację na rynku mięsnym w Rosji. W podtytule zaznacza, rynek mięsny w Rosji kontynuuje adaptację do nowych parametrów: obniżenia efektywnego popytu ludności na tle wzrostu rodzimej produkcji wieprzowiny i drobiu oraz nasycenia rynku.

Już na początku publikacji autorka przedstawia przykład agrokompleksu Czuriłowo Siergieja Wajsztejna, jednego z najpotężniejszych producentów warzyw cieplarnianych, który podobno zostanie nowym właścicielem  spółki Utnyje Fermy. Procedura transakcji wykupu pakietu większościowego akcji kompleksu drobiowego w obwodzie czelabińskim już się rozpoczęła. Wartość aktywów ocenia się na 600 mln rb. (prawie 1 mln dol.).

Utnyje Fermy to wysokotechnologiczny agrokompleks o ogólnej wartości produkcji i własnej obróbki 6,6 tys. ton mięsa kaczego w roku, zbudowany w końcu 2015 r. w szczerym polu. Już w pierwszym roku pracy właścicielowi udało się wyjść na drugie miejsce w Rosji. Później wystąpiły trudności i pomimo pomocy miejscowych władz i preferencyjnych kredytów, spółka zmieniła właściciela. Na kłopoty firmy złożyły się spadek siły nabywczej ludności oraz zmniejszenie popytu na drogie gatunki mięsa, a więc także i na mięso kacze.

Autorka uwypukla następujący fakt: - rosyjski rynek mięsny przesycony jest tanim dużym mięsem, kraj zabezpieczył się w 96%. Mięso kacze tylko uzupełnia wieprzowe. I te dwa równie czynniki - wzrost produkcji mięsa kaczego i spadek zapotrzebowania na nie przez ludność, określiły przemiany w sferze przetwórstwa.

Ostatnie trzy lata dla przemysłu mięsnego były bardzo skomplikowanymi. Jeszcze przed wprowadzeniem sankcji, w lutym 2014 r. z powodu dżumy afrykańskiej świń, wprowadzono zakaz importu surowca mięsnego z szeregu krajów. W wyniku tego wieprzowina dla rosyjskich przedsiębiorstw przetwórstwa mięsnego wzrosła w cenie o 70-80%.

W tymże roku, w sierpniu dla agrobiznesu rozpoczęło się święto, drajwerem gałęzi mięsnej i zwiększenia wielkości produkcji było embargo w stosunku do szeregu krajów, w tym UE, USA, Kanady i in. Wwóz praktycznie wszystkich rodzajów produkcji mięsnej został zakazany. Ich udział w ogólnej wielkości rynku rosyjskiego wynosił 45%.

W wyniku tego, zaznacza publicystka, był istotny wzrost cen wszystkich rodzajów mięsa w ostatnich dwóch latach: wołowina - 55%, wieprzowina - 50%, drób - 26% (w pewnych okresach wzrost do 50%).

Tym sposobem, ukazuje autorka, przemysł mięsny znalazł się w sytuacji nożyc cenowych, kiedy to konsumpcja i sprzedaż spadały, a ceny na surowiec i koszty produkcji rosły. Podnieść cen wahająca się wokół zera rentowność nie pozwalała. Wielkość produkcji spadła średnio o 20%. Rola miejscowego surowca w spadającej produkcji istotnie wzrosła, a kombinaty mięsne przetwarzające głównie importowane mięso blokowe, zmuszone były do modernizacji produkcji z uwzględnieniem specyfiki rosyjskiego surowca, gdyż rodzimi wytwórcy proponują, w zasadzie, mięso w półtuszach.

Występujący w 2014 r., kontynuuje Ludmiła K., wzrost cen wieprzowiny szybko zatrzymał się. Główną rolę odegrali w tym producenci rosyjscy. Na rynku pojawiły się nowe, nowoczesne zakłady hodowlane, pracujące w oparciu o technologie przemysłowe, aktywne inwestowanie, budowa których rozpoczęła się jeszcze przed sankcjami. W rezultacie w ciągu trzech lat przetwórcy w znacznym stopniu potrafili przeorientować się na dostawców rosyjskich.

W minionym roku tempo wzrostu produkcji wieprzowiny było dwa razy wyższe niż drobiu, który wzrósł o 5% w 2015 r., tylko produkcja wołowiny przebiegała w stagnacji. Tak więc,  w okresie najbliższych dwóch, trzech lat kraj przejdzie na pełne samozaopatrzenie w wieprzowinę. Jednak siła nabywcza ludności będzie się nadal obniżać, co będzie skutkować spadkiem spożycia przetworzonych produktów mięsnych.

Następnie, konkretyzując ocenę sytuacji na rynku, autorka ukazuje nowe trendy w rozwoju przemysłu spożywczego. Pomimo wzrostu produkcji mięsa w Rosji, wzrost jego rynkowej oferty jest jeszcze niewystarczający do pełnego nasycenia surowcem przedsiębiorstw przemysłu spożywczego. Jednym z wyjść dla dużych kombinatów mięsnych jest stworzenie własnej bazy surowcowej poprzez budowę albo zakup kompleksów hodowlanych. Przemysł przetwórczy aktywnie "zlewa" się z segmentem hodowli zwierząt i produkcji mięsa, a w tym czasie "niezależne" kombinaty mięsne z trudem sobie radzą w nieprostej sytuacji ekonomicznej. Przedsiębiorstwa małe i średnie zmuszone są przeżyć, obniżając ceny i przechodząc na bardziej tanie rodzaje surowca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 


sobota, 15 lipca 2017

Władimir G. w dodatku poświęconym rosyjskim siłom zbrojnym Niezawisimoj Gaziety dzieli się swoimi spostrzeżeniami z  obchodów 74. rocznicy powstania 20. Armii Ogólnowojskowej Gwardii.

W artykule czytamy: - 1 lipca w Woroneżu, gdzie jest rozlokowany sztab 20. Armii Ogólnowojskowej Gwardii  Zachodniego Okręgu Wojskowego, uroczyście obchodzono 74. rocznicę formowania związku operacyjnego.

dalej autor dość ogólnikowo przedstawia organizację i wyposażenie armii. Teraz armia liczy 16 dywizji, brygad i pułków oraz ponad 20 batalionów dowodzenia, zabezpieczenia i obsługi. Na uzbrojeniu związków taktycznych i jednostek są czołgi T-72B3, transportery opancerzone BTR-82A, systemy artyleryjskie Msta-S, wyrzutnie rakietowe Grad i Tornado-G, systemy rozpoznania, dowodzenia i łączności Strielec. Jak zakomunikowało ministerstwo obrony do armii dostarcza się co miesiąc ponad 200 jednostek nowego uzbrojenia, techniki wojskowej i specjalnej.

W związkach taktycznych i jednostkach wojskowych ZWO 15 pododdziałów posiada status uderzeniowych, a trzy z nich reprezentują 20. armię. W swej istocie są to nie tylko pododdziały wzorcowe pod względem ukompletowania i wyposażenia w nowoczesne środki walki, ale i mające najlepsze wskaźniki wyszkolenia stanu osobowego, powiedział, cytowany, dowódca armii gen. mjr Aleksandr Pirrjazew.

Inna armia przykrycia, zaznacza publicysta, i być nie powinna. Obwód woroneski graniczy na południowym zachodzie z Ukrainą, dlatego nic w tym dziwnego, że trzy brygady rakietowe, dwie dywizje zmechanizowane i jedna pancerna są rozlokowane w rejonie operacyjnego przykrycia granicy państwowej w obwodzie woroneskim. Umacnianie zachodnich granic jest absolutnie nieodzownym środkiem zapewnienia bezpieczeństwa FR, szczególnie po militarystycznych oświadczeniach szeregu oficjalnych osobistości Ukrainy, marzących o powrocie ziem obwodów - kurskiego, briańskiego, woroneskiego, rostowskiego i Kraju Krasnodarskiego.

Do końca roku, podkreśla w zakończeniu artykułu autor, w ZWO będzie sformowane 20 związków taktycznych i jednostek wojskowych. Ponad 30 batalionowych i kompanijnych grup taktycznych, które będą ukompletowane stanem osobowym i wyposażone w nieodzowne środki materiałowe, znajdujące się w gotowości do natychmiastowego wykorzystania w boju. W związku z tym dobra rada dla sąsiadów: nie testujcie cierpliwości żołnierza rosyjskiego, ostrzega Władimir G.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



poniedziałek, 10 lipca 2017

Na początku lipca agencja informacyjna IA REGNUM poinformowała: - około 30 czołgów T-62 i 120 polskich żołnierzy przerzucił Kijów w rejon Stanicy Ługańskiej, oświadczył oficjalny przedstawiciel milicji ludowej Ługańskiej Republiki Ludowej podpułkownik Andriej Maroczko.

Według niego, żołnierze prywatnej spółki wojskowej z Polski stacjonują we wsi Kamyszyno, niedaleko od Stanicy Ługańskiej. Żołnierze mówią po polsku, a nad punktem dyslokacji dostrzega się polską flagę.

Tam też rozmieszczonych jest nie mniej niż 30 czołgów T-62, zamaskowanych w pobliskim masywie leśnym.

Ponadto, około 30 ludzi z Prawego Sektora ochrania most drogowy na rzece Północny Doniec. Zadaniem nacjonalistów ukraińskich jest ochrona mostu i organizacja kontroli przejeżdżających pojazdów.

W zakończeniu notatki informującej, REGNUM przypomina, że już wcześniej wojskowi ŁNR, widzieli obcych najemników po stronie sił zbrojnych Ukrainy, w tym z Polski, Gruzji, krajów arabskich, USA oraz żołnierzy w mundurach NATO.

niedziela, 09 lipca 2017

Grigorij K. i Mart S. na stronach internetowych Lenta.ru, komentując przedłużenie przez Unię Europejską sankcji nałożonych w związku z aneksją Krymu, prognozują ich konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki.

Autorzy piszą: - jeszcze przez minimum siedem miesięcy będą oddziaływać antyrosyjskie ograniczenia Unii Europejskiej. Jednak przez kilka lat funkcjonowania sankcji nałożonych przez wiele krajów świata, Rosja zdążyła się do nich dostosować. Eksperci uważają, iż sankcje mogą okazać istotny wpływ na rozwój Rosji tylko w przypadku poważnego ich zaostrzenia.

Unia Europejska przedłużyła sankcje gospodarcze przeciwko Rosji jeszcze o pół roku. Była to decyzja formalna a członkowie Unii przymierzali się do niej jeszcze na szczycie 22 czerwca. Jak powiedziano w komunikacie UE, przedłużenie sankcji stało się możliwe po sprawozdaniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona i kanclerza Niemiec Angeli Merkel o wykonaniu porozumień mińskich.

Ograniczenia Unii Europejskiej przeciwko Moskwie działają do 31 stycznia 2018 r. i ponownie mogą być przedłużone.

Sankcje, wskazują autorzy, oddziaływają na kilka sektorów gospodarki rosyjskiej. Po pierwsze, na system finansowy. Sbierbankowi, WTB, Rossielchozbankowi, Gazprombankowi i Wnieszekonombankowi ograniczono dostęp do rynku kapitałowego. Mają zakaz pożyczania pieniędzy na okres powyżej 90 dni, a inwestorom z UE - kupować akcje i obligacje wymienionych instytucji kredytowych.

Po drugie, sektor obronny. Na czarną listę, dla przykładu, wchodzą Urałwagonzawod, Oboronprom, Objediniennaja Aviastroitielnaja Korporacja. Inwestorom europejskim zabroniono finansowania dłużnego tych przedsiębiorstw. Ponadto, UE wprowadziła embargo na import i eksport rosyjskiego uzbrojenia oraz na dostawę do FR towarów podwójnego przeznaczenia, które mogą być wykorzystane w celach militarnych.

Po trzecie, energetyka. UE zakazała udostępniania Rosji technologii, oprzyrządowania i usług, pozwalających rozpoznawać i wydobywać ropę naftową na głębokości poniżej 150 metrów na szelfie arktycznym albo do rozpoznania i wydobycia ropy łupkowej drogą szczelinowania hydraulicznego.

Oprócz dużego pakietu sankcji sektorowych, mają miejsce i indywidualne (zakaz wjazdu do UE, zamrożenie aktywów). Zakazem objętych jest 150 osób fizycznych i 37 przedsiębiorstw. Sankcje te są ważne do września 2017 r. Do 23 czerwca 2018 r. przedłużone są sankcje nałożone na Krym - zakaz dostaw do Europy wyprodukowanych na półwyspie towarów, na inwestycje w republice i na sprzedaż regionowi pewnych technologii (transport, telekomunikacja, energetyka).

W dniu przedłużenia sankcji, 28 czerwca minister finansów Anton Siłuanow oświadczył, iż uważa za realne prognozy wzrostu PKB FR o 2%. Tempo wzrostu w stosunku miesiąc do miesiąca ulega przyśpieszeniu. Jeżeli uwzględnić ostatnie wyniki raportów dotyczących wzrostu PKB, za maj to już 3,1% - zauważył minister, i dodał, że realne dochody ludności zwiększą się w tym roku o 1%. Szef ministerstwa finansów, zaznaczają autorzy, przyjął oficjalną retoryką rządu. Z uwzględnieniem tego, że kraj żyje z obowiązującymi sankcjami już trzeci rok, oczywiście - wszystkie negatywne następstwa uwzględniono w oczekiwaniach.

Na kursach walut, przedłużenie sankcji - dawno zaplanowane wydarzenie - nie znalazło odzwierciedlenia. Euro podrożało (28 czerwca jego cena wynosiła 67,65 rb., po początkowym wzroście o 1,14 rb.). Ale walutę europejską popchnęło do góry pozytywne wystąpienie szefa EBC Mario Deaghi, potwierdzające utrzymanie programu stymulowania gospodarki strefy europejskiej.

Gospodarka Rosji poważnie odczuje następstwa sankcji tylko w tym przypadku, jeżeli sankcje będą istotnie zwielokrotnione, uważają cytowani przez autorów, eksperci. Stare ograniczenia chociaż okazują negatywne oddziaływanie, to jednak nie są zdolne przeszkodzić odbudowie kraju po kryzysie 2014 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


środa, 05 lipca 2017

3 lipca br. w wywiadzie dla Wsieci minister Witold Waszczykowski powiedział na temat aktualnych stosunków polsko - ukraińskich: "Współpraca gospodarcza nie wygląda niestety najlepiej. A najgorzej jest w kwestiach historycznych. Nasz przekaz  jest bardzo jasny: z Banderą do Europy nie wejdziecie. Mówimy to i głośno, i cicho".

Słowa ministra Waszczykowskiego skomentował deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy Jurij Szuchewycz, syn Romana Szuchewycza, nacjonalistycznego działacza ukraińskiego i dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jego wypowiedź została zamieszczona w wielu portalach internetowych m.in. w PolitWiesti i GlawEXPERT.

Szuchewycz powiedział: - po co nam tacy partnerzy?, którzy chcą abyśmy tak tańczyli, jak oni zagrają. W końcu kto to są Polacy, czy oni powinni nam określać kto jest bohaterem, a kto nie, kto zasłużył się dla Ukrainy, a kto nie?, oburzył się Szuchewycz.

Odpowiadając na pytanie, jakie on widzi wyjście z sytuacji powiedział: Wyjście? Ja bym plunął Polakom w mordę, i cała sytuacja.

I dalej kontynuował, a to dlatego, że kłaniamy się przed każdym gołodupcem. A co powiedzą w Moskwie, a w Warszawie powiedzą, a w Berlinie powiedzą, a co w Brukseli powiedzą? A w końcu końców, co w Kijowie powiedzą? A w Kijowie nic nie będą mówić, bo się boją, jak przestraszona mysz, która nie wie gdzie uciekać.

sobota, 01 lipca 2017

Na froncie bez zmian, pod takim tytułem Anton B. opublikował w połowie trzeciej dekady czerwca na stronach internetowych Kommersanta artykuł, w którym przedstawia aktualną sytuację na wschodzie Ukrainy, szczególną uwagę zwracając na to, kto i jakimi siłami i środkami prowadzi działania bojowe.

W wstępie publikacji czytamy, że mimo trwania zawieszenia broni, ogłoszonego przed dwoma tygodniami, obserwatorzy międzynarodowi stale obserwują nieustanne walki na południowym wschodzie Ukrainy. Obustronne ostrzały artyleryjskie wznowiono na całej linii frontu, a niezależni eksperci przewidują nowe zaostrzenie konfliktu w Donbasie.

Następnie autor, po przedstawieniu najbardziej zapalnych punktów (Szyrokino, Awdiejewka), przytacza dane zawarte w specjalnym raporcie Komisji ONZ ds. Praw Człowieka. Według oceny tej organizacji od 15 lutego do 15 maja od ostrzału ucierpiało 81 osób. Ogółem w konflikcie na wschodzie Ukrainy w tym czasie zginęło 36 cywilnych mieszkańców a 157 zostało rannych. To półtora razy więcej niż w poprzednim okresie kontrolnym, zauważają autorzy raportu.

W sumie, od początku konfliktu wojennego, autorzy raportu odnotowali ponad 34 tys. poszkodowanych ludzi, wśród nich - ponad 10 tys. zabitych, w tym 2,7 tys. - osoby cywilne.

Eksperci ONZ, zaznacza autor, są zaniepokojeni rosnącą liczba starć zbrojnych między Kijowem i Donieckiem. Autorzy raportu obawiają się, iż podczas lata sytuacja może się mocno zaostrzyć, tak więc ryzyko istniejącej eskalacji pozostaje wysokim.

Obserwatorzy międzynarodowi i uczestnicy działań bojowych wyróżniają trzy kierunki: - nadmorski, doniecki i ługański.

Na kierunku nadmorskim, według danych sił zbrojnych Ukrainy, rozpoczęły się w maju walki w rejonie Nikołajewki, Czermałyka, Krasnogorowki i Marinki. Ukraińscy wojskowi twierdzą, ze w ciągu doby na tym kierunku odnotowuje się 23 ostrzały, włączając wykorzystanie 120 mm moździerzy i 122 mm artylerii lufowej, dostrzega się także użycie czołgów. Zastępca dowódcy armii DNR Eduard Basurin, zakomunikował, że żołnierze samozwańczej republiki przemieścili się na kierunku nadmorskim i zajęli pozycje 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej WSU. Umocnione pozycje zajęto bez walki.

Jedyna aktualnie ukraińska brygada piechoty morskiej była sformowana w 2015 r. z pododdziałów 1. i 501. samodzielnych batalionów piechoty morskiej, do 2014 r. stacjonowała w Kerczu i Teodozji.

Po przeprowadzonym na Krymie referendum około 200 żołnierzy z obu batalionów zdecydowało się na kontynuowanie służby  w ukraińskich siłach zbrojnych. Później brygadę ukompletowano do 2 tys. ludzi i wyposażono w amerykańskie samochody terenowe HMMWV, zmodernizowane wozy piechoty BMP-1 i transportery opancerzone BTR-70. W skład brygady wchodzi cztery samodzielne bataliony wzmocnione 120 mm moździerzami, środkami przeciwpancernymi i 122 mm haubicami D-30.

Naprzeciw ukraińskiej piechoty morskiej, czytamy w artykule, stoi 9. samodzielny pułk zmechanizowany piechoty morskiej DNR, utworzony w 2016 r. specjalnym dekretem szefa republiki Aleksandra Zacharczenko. Według danych bliskiego oddziałowi źródła Włastii, na początku lata służbę w jednostce pełniło ponad 1200 ludzi. Na uzbrojeniu pułk posiada czołgi T-72, bojowe wozy piechoty BMP-2 i transportery opancerzone BTR-80. Ponadto, jak twierdzi strona ukraińska, w początkach 2016 r. jednostka została uzupełniona żołnierzami rosyjskimi ze składu 810. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej Floty Czarnomorskiej i nową techniką.

W obwodzie ługańkim kontynuowane są ostrzały miejscowości Kadijewka i Muratowo oraz dworca Ługanskoj, położonego na północnym wschodzie miasta. Moniturująca misja OBWE w swoich sprawozdaniach odnotowała, że na kierunku ługańskim od 11 czerwca liczba stać zbrojnych uległa zmniejszeniu.

Walki w rejonie Trasy Bachmutskoj, pisze dalej Anton B., do kwietnia 2017 r. prowadziła 54. Brygada Zmechanizowana WSU. Po trzynastu miesiącach nieprzerwanych, pododdziały brygady zostały przegrupowane na Poligon Czugujewski. Ich miejsce zgodnie z danymi Włastii zajęła 53. brygada rozlokowana w obwodzie ługańskim. WSU oficjalnie nie opublikowały informacji o liczebności i bojowym wyposażeniu pododdziałów brygady, jednak według przytaczanego wyżej źródła brygada ukopletowana jest w sile ponad 2 tys. ludzi i posiada w swoim składzie batalion czołgów, dywizjon wyrzutni rakietowych Grad i kilka dywizjonów artylerii.

Przeciwko siłom ukraińskim, ukazuje autor, działania bojowe prowadzą trzy samodzielne brygady zmechanizowane milicji ludowej DNR, brygada artylerii oraz samodzielna brygada przeznaczenia specjalnego. Ponadto, do dyspozycji dowództwa ŁNR jest samodzielny dywizjon obrony powietrznej, uzbrojony w zestawy przeciwlotnicze Strieła-10. Pełna liczba żołnierzy ŁNR jest nieznana.

Zacięte walki trwają natomiast na kierunku donieckim. W dniach 12 i 13 czerwca misja OBWE odnotowała ponad 600 wybuchów w obwodzie. W samym Doniecku w ciągu nocy można doliczyć się około 50 wybuchów.

W swoich sprawozdaniach misja OBWE szczególną uwagę poświęca Awdijewce, która w lutym 2017 r. była w krytycznym położeniu. Ponad tydzień trwał ostrzał artyleryjski miasta. Z powodu działań bojowych mieszkańcy byli pozbawieni elektryczności, zagrożony był Awdijewski  Zakład Koksochemiczny, który zaopatrywał miasto w ciepło i gaz.

W Awdiejewce stacjonuje 72. Samodzielna Brygada Zmechanizowana WSU. W 2014 r. z powody dużych strat brygada miała częściowo zmienioną strukturę i otrzymała dodatkowe uzupełnienia, na uzbrojenie przybyły usprawnione czołgi T-64, bojowe wozy piechoty BMP-1 oraz transportery opancerzone BTR-80. Liczebność pododdziałów nieznana.

Przeciwko sobie ma   brygadę Wostok, liczącą według Włastii ponad 1200 żołnierzy. W skład brygady wchodzą trzy bataliony specjalne (około 250-350 ludzi w każdym), a także grypa artylerii uzbrojona w haubice i wyrzutnie rakietowe.

WSU wznowiły ostrzał zamieszkałych kwartałów. Prowadzą ogień po tych samych celach, które ostrzeliwali w latach 2014-2015, oświadczył Eduard Basurin. Jego zdaniem, sytuacja szczególnie zaostrzyła się na kierunku donieckim i gorłowskim. Basurin podkreślił, iż sytuacja jest naprężona, jednak prawdziwym zaostrzeniem trudno to nazwać. Jak potoczą się działania poznamy w środku lipca, po szczycie "dwudziestki" (G-20), zaznaczył zastępca dowódcy korpusu.

Anton B. Przytacza też skrajnie odmienną ocenę od prezentowanych przez autorów raportu. Zdaniem niezależnego analityka wojskowego Antona Ławrowa, żadnych przyczyn politycznych albo militarnych do poważnego zaostrzenia sytuacji na wschodzie nie ma. To sezonowe zaognienie sytuacji, latem lepiej wojować. Ponadto, WSU nie mają dostatecznych sił i środków do tego, aby przystąpić do ataku, akcentuje ekspert.