RSS
środa, 22 czerwca 2016

Expert.ru, na swoich stronach internetowych, w publikacji pt. Francuzi osiadają pod Kaliningradem, pisze: - kierownictwo obwodu kaliningradzkiego i francuski producent naczyń Arc International podpisali porozumienie o budowie zakładu produkującego naczynia szklane. Projekt finansowany jest przez stronę francuską, ocenia się na 6,5 mld. rubli.

Sumę tą, czytamy dalej, Arc International wydzieli ze środków otrzymanych ze sprzedaży swoich udziałów mniejszościowych Rosyjskiemu Funduszowi Bezpośrednich Inwestycji (RFPI) i CDC International Capital oddziałowi francuskiego banku państwowego Caisse des Depots, każdy z nich zainwestował w francuski koncern około 125 mln euro.

Wydajność nowego zakładu wyniesie 55 tys. ton wyrobów finalnych w roku, co wymaga organizacji około 1050 nowych miejsc pracy w regionie. 70% produkcji rocznej będzie przeznaczona na rynek wewnętrzny Rosji, który koncern ocenia na 400 mln. dol. i już teraz kontroluje jego 30%. Pozostałe 30% produkcji zakładu będzie ukierunkowane na zagranicę i eksportowane do Skandynawii, krajów Europy Wschodniej i Środkowej.

Porozumienie podpisane w ramach Petersburskiego Międzynarodowego Forum Gospodarczego, zapewnia francuskiemu producentowi naczyń teren pod budowę o obszarze 45 ha na terytorium parku przemysłowego Czerniachowsk, położonego w obwodzie kaliningradzkim, na warunkach długoterminowej dzierżawy, z prawem pierwszeństwa wykupu.

Zaczęliśmy już prace inżynieryjne i wiercenia geologiczne, budowę samego zakładu zaplanowano na początek 2017 r., która powinna się zakończyć w ciągu 18-24 miesięcy, zakomunikował dyrektor generalny Arc International, Tim Gollin.

Oprócz niewysokich kosztów pracy Gollin uzasadnia wybór miejsca dla nowej fabryki "dostępnością źródeł energii, zasobami wykwalifikowanych kadr oraz istnieniem w Kaliningradzie portu i rozwiniętej sieci komunikacji kolejowej", co wzmocni pozycję koncernu w krajach skandynawskich.

W 2011 roku spółka francuska nabyła zakłady szkła w Guś-Chrustalnym, inwestując w ten obiekt 27 mln. euro i podwajając jego wydajność, wynoszącą aktualnie 53 ton gotowych wyrobów w roku. Według wyników 2014 r. straty tego przedsiębiorstwa wyniosły 197 mln. rb., przy obrotach 1,7 mld. rb.

Według wyników 2015 r. obroty koncernu wyniosły 1,1 mld. euro, co o 30% przewyższyło wskaźniki 2014 r., przy czym przedsiębiorstwa rosyjskie koncernu w pieniężnym wyrażeniu stanowi nie więcej niż 6% ogólnego obrotu. Otwarcie nowego zakładu pozwoli podwoić ten wskaźnik.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 


poniedziałek, 20 czerwca 2016

W specjalistycznym portalu internetowym, poświęconym problematyce obronnej, w początkach czerwca, pojawiło się obszerne omówienie artykułu zamieszczonego w lutowym numerze czasopisma IHS Jane′s International Defence Review, który napisał znany i ceniony ekspert broni pancernej Christopher  Foss. Tytuł publikacji Rewolucja rosyjska: nowe pokolenie techniki pancernej w pełni oddaje istotę modernizacji sprzętu pancernego przeznaczonego na wyposażenie rosyjskich sił zbrojnych. Według oceny Ch. Fossa program przezbrajania jest najbardziej ambitnym wśród programów podobnego typu. Po kilkunastu dniach artykuł usunięto ze strony internetowej.

W artykule czytamy: - po całym szeregu nieudanych prób, oczekuje się, iż w  najbliższym czasie armia  rosyjska otrzyma nowe pancerne pojazdy gąsienicowe i kołowe, przeznaczone do zmiany platform, konstrukcje których były opracowane 30 lat wstecz, a dalsza ich modernizacja byłaby niecelowa.

Uwzględniając skalę tego ambitnego programu zmiany wyposażenia w sprzęt pancerny, obecny stan gospodarki kraju, a także wpływ zachodnich sankcji, wątpliwym jest czy plan zostanie zrealizowany i będzie dostarczona nieodzowna ilość nowych platform w ciągu najbliższych pięciu lat, zaznacza autor. 

Obecnie produkcję rosyjskich podstawowych czołgów bojowych skoncentrowano w Niżnym Tagile, a produkcja gąsienicowych wozów piechoty BMP-3, bojowych maszyn desantu BMD-4M i wielozadaniowych opancerzonych wozów desantu ma miejsce w Kurganie. Produkcję rodziny ośmiokołowych transporterów opancerzonych (BTR) skupiono w Niżnym Nowgorodzie.

Koniec zimnej wojny, pisze Ch. Foss, okazał znaczny wpływ nie tylko na wielkich producentów rosyjskiej techniki pancernej, ale i na instytucje zajmujące się badaniem i rozwojem technologii oraz wielu podwykonawców bez których linie produkcyjne zakładów montażowych nie mogą funkcjonować. Z powodu znacznego ograniczenia nowych zamówień sprzętu pancernego dla armii rosyjskiej, kontrakty eksportowe z wielkimi klientami (Indiami, Libią, Syrią, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Wenezuelą) okazały się niezwykle ważnymi dla przemysłu rosyjskiego.

Rosja, czytamy następ[nie, rozpoczęła również cały szereg wspólnych programów z z zachodnimi wykonawcami produkcji wojskowej, jednak z powodu sankcji zostały one zahamowane.

Na przykład, koncern francuski Thales Group dostarczał dużą ilość termowizorów do czołgów T-90, firma niemiecka Rheinmetall Defence razem z Uralwagonzaodem projektował wykonanie ośmiokołowego BMP Atom, makietę której pokazano w 2013 r., ale od tej pory i ten program został zaprzestany.

T-14 Armata. Następnie autor pisze: - czołg t-90, który początkowo oznaczono jako T-72BU jest ostatnim OBT przyjętym na uzbrojenie rosyjskiej armii. Ostatecznie zaakceptowany został w końcu 1992 r., a produkowany jest w zakładach Urałwagonzawod w Niżnym Tagile, które w chwili obecnej są jedynym zakładem produkującym czołgi w Rosji.

Aktualnie, czołg T-14 Armata jest czołgiem przyszłości. Zaprojektowany i wykonany w Urałwagonzawodie przy współpracy wielu podwykonawców  w tym Zakładu Artylerii nr 9,  także wchodzącego w skład koncernu, który jest odpowiedzialny za system uzbrojenia.

Czołg T-14 został z wielką pompą pokazany publicznie podczas defilady w Moskwie w 2015 r.

W T-14 dowódca, działonowy i kierowca umieszczeni są w pancernej kapsule, położonej w przedniej części kadłuba. Zdalnie sterowana 125 mm armata gładkolufowa znajduje się w środkowej części wozu, a silnik wysokoprężny - w tylnej. Według ocen ekspertów całkowita masa czołgu wynosi 57 ton.

Jak się uważa, kontynuuje auror, 125 mm armata gładkolufowa 2A82-1M będzie strzelać bardziej precyzyjnie niż 125 mm armata czołgowa serii 2A46M montowana na T-90. Wyposażona jest w otulinę termoochronną i czujnik zgięcia lufy. Armata ma automatyczne ładowanie i oprócz zwykłej amunicji może strzelać pociskami z naprowadzeniem laserowym na odległość 5000 m. (analogicznie jak w czołgach poprzednich T-90, T-72, T-80). Jednostka ognia armaty wynosi 45 pocisków.

Udoskonalony automatyczny system kierowania ogniem wyposażony jest w kombinowany dzienno - nocny stabilizowany celownik systemu dowódcy i działonowego zintegrowany z dalmierzem laserowym. Dowódca posiada umieszczony na pancerzu celownik panoramiczny, który pozwala na rażenie celów w reżimie "myśliwy - strzelec", tzn. dowódca początkowo wykrywa cel i jeżeli się potwierdzi, iż to przeciwnik, przekazuje go działonowemu do zniszczenia.

T-14 wyposażony jest także w zdalnie sterowany moduł bojowy z 7,62 mm karabinem maszynowym. Pierwsze egzemplarze czołgu według wszelkiego prawdopodobieństwa nie mają sprzężonego z armatą 7,62 mm karabinu maszynowego, tradycyjnie montowanego na czołgach rosyjskich.

Brak jest szczegółowych informacji o konstrukcji pancerza, ale kadłub bazowy i wieża wykonane są ze stali, spawane. Udoskonalony pasywny system pancerza obejmuje bloki ochrony dynamicznej, ustanowione dla zabezpieczenia wysokiego poziomu ochrony od przeciwpancernych pocisków podkalibrowych i kumulacyjnych. Przedział zasilania chroniony jest ekranami ażurowymi.

Oprócz pasywnego pancerza żywotność czołgu zabezpiecza się także systemem ochrony aktywnej Afganit i systemem elektroniczno - optycznego działania.

Wszystkie poprzednie czołgi rosyjskie mogły wykonywać zasłonę dymną drogą wtrysku paliwa do swoich kolektorów wydechowych, dlatego też jest duże prawdopodobieństwo, że i Armata ma taką możliwość.

Standardowe wyposażenie czołgu obejmuje również system obrony przed BMR, system kondensacji powietrza, system kierowania w boju i telekamery obserwacji okrężnej  do śledzenia sytuacji na polu walki.

Według posiadanych informacji wykonano od 20 do 24 prototypów czołgu T-14, ale do tej pory czołg nie został oficjalnie przyjęty na uzbrojenie rosyjskiej armii. Początkowo planowano wykonać 2300 czołgów, przyjmując ilość produkcji w roku do 500 maszyn.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


wtorek, 14 czerwca 2016

Rossijska Gazieta w publikacji Duma Państwowa ograniczyła obrót alkoholu  w dużych butelkach plastykowych poinformowała o przyjęciu ustawy zakazującej handelu alkoholem w plastykach o dużej pojemności.

Duma Państwowa, czytamy w artykule, przyjęła ustawę o zakazie produkcji i kierowania do obrotu alkoholu w butelkach plastykowych o pojemności ponad półtora litra.

Jeszcze w 2014 r.  w pierwszym czytaniu zostały przyjęte poprawki o stopniowym wycofywaniu ze sprzedaży detalicznej produktów alkoholowych, przede wszystkim piwa, w dużych butelkach plastykowych. Zgodnie z pierwszą redakcją ustawy, od 1 stycznia 2015 r., powinna być zakazana sprzedaż alkoholu w plastyku z zawartością spirytusu etylowego powyżej 6% w pojemnikach o pojemności ponad 1,5 litra, a od 1 lipca 2015 r. - z zawartością spirytusu powyżej 5% i pojemności ponad 1 litra, od początku 2016 r. - z zawartością spirytusu powyżej 4%  i pojemności większej niż 0.5 litra.

Teraz, zakaz rozszerza się nie tylko na piwo, ale i na produkcję oraz obrót wszystkich alkoholowych wyrobów w plastyku. Tak więc, od 1 stycznia 2017 r. nie dopuszcza się do produkcji i obrotu (z wyjątkiem sprzedaży detalicznej) alkoholu w plastyku o pojemności ponad 1,5 litra. Następnie od 1 lipca 2017 r. zakazuje się również sprzedaży detalicznej wytworów tego typu. Tym sposobem, podmiotom gospodarczym umożliwia się sprzedaż wytworzonych produktów w okresie sześciu miesięcy.

Projekt ustawy przewiduje  też wprowadzenie kar pieniężnych za sprzedaż detaliczną, produkcję i obrót alkoholu w plastyku o pojemności ponad 1,5 litra. I tak, będzie to grozić grzywną dla osób fizycznych w wysokości od 100 tys. do 200 tys. rubli z konfiskatą wyrobów lub bez niej, dla osób prawnych - od 300 tys. do 500 tys. rubli i konfiskatę produktów.

Szef komitetu branżowego ds. polityki gospodarczej Anatolij Aksakow w toku dyskusji nad dokumentem wyjaśnił, że wymagania odnośnie obrotu, koniecznie należy rozszerzyć na cały asortyment napojów alkoholowych bez wyjątku, dlatego, żeby zapobiec fałszowaniu informacji o produkowanym alkoholu, który mógłby się "dostosować" do wymaganych procentów.

Ponadto, deputowani przyjęli poprawkę do projektu uchwały Dumy Państwowej, rekomendującą rządowi, w celu zmniejszenia skali nadużywania alkoholu i profilaktyki antyalkoholowej, kontynuowanie w 2017 r. prac nad dalszym przechodzeniem na produkcję alkoholu w butelkach plastykowych o pojemności mniejszej niż 1,5 litra.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


sobota, 04 czerwca 2016

Rossijskaja Gazieta opublikowała omówienie listy najbardziej "nieprawdopodobnego" rosyjskiego uzbrojenia, którą wykonano w amerykańskiej edycji autorytatywnego The Business Insider. W wykazie znalazło się 11 rodzajów "najbardziej groźnego i nieprawdopodobnego" uzbrojenia będącego na wyposażeniu armii rosyjskiej.

Autor tekstu Timur A. zaznacza: - w amerykańskiej publikacji podkreślono fakt, iż w reformowanych siłach zbrojnych FR główną uwagę skupia się na najbardziej perspektywicznych technologiach.

Na liście umieszczono:

Okręt Bora. Okręt rakietowy - katamaran na poduszce powietrznej, zdolny osiągnąć prędkość rejsową do 100km/godz. Na uzbrojeniu posiada osiem przeciwokrętowych rakiet Moskit (według klasyfikacji NATO - SS-N-22 Sunburn, Słoneczne Oparzenie) oraz 20 rakiet przeciwlotniczych. Załoga okrętu liczy 68 ludzi.

Pancyr-S1. Kombinowany przeciwlotniczy system artyleryjsko - rakietowy bliskiego i średniego zasięgu, wyposażony w 12 kierowanych rakiet "ziemia - powietrze" i dwie automatyczne armaty 30 mm. System efektywny przeciwko samolotom, helikopterom, rakietom skrzydlatym i balistycznym.

"Prawie niewidzialny" okręt podwodny. Diesel - elektryczny okręt podwodny Noworosssijsk, wodowany w Sankt - Petersburgu, był pierwszym z sześciu okrętów podwodnych klasy Warszawianka. Wykonany z wykorzystaniem steel technologii okręt podwodny, według oceny konstruktorów, w zanurzeniu praktycznie niemożliwy do wykrycia.

Myśliwiec wielozadaniowy MiG-35. Demonstruje wysoką efektywność tak w walkach powietrznych, jak i przy wykonywaniu uderzeń precyzyjnych. Zdolny do niszczenia celów lądowych i morskich z znacznych odległości oraz prowadzenia rozpoznania powietrznego. Osiąga prędkość 2400 km/godz., chociaż jest cięższy od swojego poprzednika o 30%.

Rakietowy system obrony przeciwlotniczej Buk-M. Promień rażenia rakiet 9M317, w które wyposażona jest bateria plot wynosi do 46 km. Głowica bojowa, zbliżająca się do celu z prędkością 3 macha, waży 70 kg.

RS-24 Jars. System przeznaczony do zmiany Topol-M, zaczęto rozwijać w 2010 r. Nowa międzykontynentalna rakieta balistyczna przenosi kilka termojądrowych bloków bojowych indywidualnego naprowadzania. Moc Jars sto razy przewyższa bombę  zrzuconą przez Stany Zjednoczone na Hiroszimę. Maksymalny zasięg rakiety - 11 tys. km.

Strategiczny bombowiec - nosiciel rakiet Tu-160. Nazwany w publikacji The Business Insider "rosyjskim Concordem", bombowiec zaprojektowany i wykonany w ZSRR, jeszcze w 80. latach ubiegłego wieku jest największym w świecie ponaddźwiękowym samolotem bojowym. Ponadto, Tu-160 może pochwalić się najpotężniejszymi silnikami z kiedykolwiek zamontowanych na wojskowym statku powietrznym, a także możliwością transportu do 40 ton uzbrojenia.

Czołg T-90. Wiodący czołg wśród wykorzystywanych przez rosyjskie siły zbrojne. Podstawowe uzbrojenie stanowi 125 mm armata gładkolufowa oraz zdalnie sterowany przeciwlotniczy ciężki karabin maszynowy.

Atomowe okręty podwodne projektu Borej. Okręty o wyporności 14700 ton, nieco mniejsze od poprzedników klasy Akuła, ale stanowią siłę z którą nie można się nie liczyć. Na uzbrojeniu posiadają 16 rakiet Buława, a każda z nich przenosi 6-10 głowic bojowych. Donośność rakiet - 8300 km.

Helikopter Mi-28. Helikopter szturmowy WKS Rosji Mi-28 wyposażony jest w automatyczna armatę 30 mm, posiada też cztery punkty podwieszenia, na których można ustanowić karabin maszynowy albo rakiety kierowane lub niekierowane.

System S-300. Wszystko co znajduje się w powietrzu w granicach 300 km powinno wystrzegać się tego systemu, pisze  The Business Insider. S-300 przeznaczony jest do zestrzeliwania samolotów i jest prawdziwym "zwierzęciem" w wykonywaniu tego zadania. W praktyce system może jednocześnie niszczyć 6 celów powietrznych, wystrzeliwując do nich 12 rakiet.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


poniedziałek, 30 maja 2016

Niezawisimaja Gazieta i inne rosyjskie portale internetowe powołując się na UNN, przytaczają wypowiedź Nadieżdy Sawczenko dla programu "1+1" telewizji ukraińskiej, w której powiedziała, iż jest gotowa być tak prezydentem, jak i sprzątaczką.

Oprócz tego, że jest gotowa zostać prezydentem, to jeszcze może być monterem na wysokościach. Jest też gotowa być sprzątaczką i kimkolwiek, gdzie będzie przynosić pożytek. Jestem do tej pory oficerem. Jeżeli będę widzieć, że będę czyniła dobro, to moje ambicje nie będą sięgać wyżej. Chcę być prezydentem po prostu dlatego, żeby tam być... Jeżeli potrafię być dla Ukrainy, to będę. Jeżeli ja tam będę dla siebie, to mnie tego nie potrzeba, powiedziała Sawczenko.

wtorek, 17 maja 2016

Co trzeba wiedzieć o życiu Rosjan w kryzysie, pod takim tytułem ukazała się niewielka publikacja autorstwa Olgi D., Jewgienija F. i Dmitrija Sz. w portalu internetowym Kommersant.ru, w której scharakteryzowano podstawowe wskaźniki ekonomiczne określające skalę wyrzeczeń Rosjan w dobie kryzysu. Przedstawiono też jak w tej sytuacji radzą sobie tak konsumenci, jak i przedsiębiorcy.

10 maja, piszą autorzy, opublikowano zmieniony projekt prognozy makroekonomicznej ministerstwa gospodarki na lata 2016-2019. Resort proponuje ograniczyć płace w budżetówce w latach 2016-2017, co ułatwiło by wyście kraju z recesji. Spiker Dumy Państwowej Siergiej Naryszkin już oświadczył, że deputowani mogą negatywnie się do niej odnieść i nie poprzeć ograniczenia płac. Sekretarz prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow powiedział, że na Kremlu nie ma sprecyzowanego stanowiska w sprawie propozycji ministerstwa gospodarki.

Następnie autor przedstawia na czym oszczędzają Rosjanie. W końcu kwietnia monitoring społeczny, oceniający sytuację społeczno - gospodarczą w kraju i stan samopoczucia ludności Instytutu badań Społecznych i Prognozowania pokazał, że Rosjanie po raz pierwszy od ośmiu lat ponad połowę dochodów, tj. 50,1% przeznaczają na artykuły spożywcze (w 2014 r. - 47%).

W 2015 r. realna płaca Rosjan zmniejszyła się o 9,5%, co zmusiło gospodarstwa domowe do zrewidowania wydatków na drobne i wielkie zakupu oraz budżetu na wypoczynek.

Najwięcej Rosjan w 2015 r. oszczędzało na wypoczynku - 48%, rozrywce - 43%, zakupie dużego sprzętu gospodarstwa domowego - 42%. Rzadziej więc odwiedzali miejsca rozrywki i spożywali posiłki poza domem. Np., zgodnie z badaniami Nielsena z września 2015 r. - 49% pytanych przyznało, iż od początku roku nie byli w barach, 46% zaprzestało chodzi do pubów i 62% do klubów nocnych.

Zgodnie z ostatnim badaniem WCIOMa, którego wyniki opublikowano 10 maja, bardzo dobrze oceniających istniejącą w kraju sytuację było wszystkiego 1% badanych, dobrze - 11%, za normalną uznało - 62%, zaś za złą - 17% i okropną - 6%, odpowiedzi nie udzieliło 3%.

Następnie autorzy ukazują jak biznes przetrzymuje kryzys. Brytyjski koncern konsultingowy Global Counsel w końcu 2015 r. opublikował raport, w którym mówi się, że w 2016 r. z Rosji wycofa się wiele światowych koncernów. Wniosek oparto na analizie sprawozdawczości finansowej 46 firm, wśród nich BP, Royal Dutch Shell.Deutsche Bank, Siemens i in.

Najtrudniej kryzys przeżywają spółki działające w handlu w przeciętnym segmencie cenowym. W 2015 r. z rynku zmuszone były odejść znane marki, wśród nich American Eagle, River Island, Esprit, New Look. Z rosyjskiego rynku wycofała się także, działająca od 1989 r., fińska sieć marketów Stockmann. W 2014 r. straty firm wyniosły 26 mln euro.

Wzrost sprzedaży obserwuje się głównie w niskim segmencie cenowym. Jest do dobrze widoczne na rynku fast food, liderami po otwarciu nowych obiektów w 2015 r. byli: KFC, Burger King, McDonald′s. Według danych Magazynu Magazynów, 80% nowo otwartych punktów handlowych w ubiegłym roku przypadło na firmy z segmentu rynku masowego.

Ciężki okres przeżywają w Rosji także firmy samochodowe. Według danych Stowarzyszenia Europejskiego Biznesu w 2015 r. sprzedaż w Rosji samochodów osobowych i małych samochodów dostawczych zmniejszyła się o 35,7%, do 1.601 mln samochodów.

Cześć firm zmuszona była opuścić Rosję: w ubiegłym roku odszedł Opel, sprzedaż większości modeli zmniejszyły Chevrolet i Honda. Nie wytrzymał konkurencji i hiszpański Seat, opuszczając Rosję w 2014 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


środa, 11 maja 2016

Było wesoło, ale Boga nie było, to tytuł publikacji, która ukazała się w portalu internetowym Gazieta.Ru w przeddzień Świąt Wielkanocnych. Autor Swiatosław Iwanow ukazuje kondycję w jakiej obecnie znajduje się instytucja wojskowego duchowieństwa armii rosyjskiej.

W wielu armiach, czytamy w wstępie artykułu, duchowni w jednostkach wojskowych lub kapelani funkcjonują już setki lat, w USA i Wielkiej Brytanii instytucja duchowieństwa działa od XVIII wieku. W dorewolucyjnej Rosji instytucja ta została usankcjonowana prawnie  jeszcze wcześniej - za panowania cara Aleksego Michajłowicza (druga połowa XVII wieku).

Autor podkreśla, że religijna różnorodność w okresie przedrewolucyjnym była tradycją żołnierzy rosyjskich - w armii rosyjskiej oprócz duchownych prawosławnych służbę pełnili rabini i imamowie.

Po rozpadzie ZSRR zaznaczyło się odrodzenie tradycji religijnych, jednak faktyczne rozwiązanie tego problemu nastąpiło dopiero w 2009 r., w wyniku wprowadzenia w życie rozporządzenia ówczesnego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. 

Następnie czytamy, formalnie duchowni zajmowali stanowisko pomocnika dowódcy do pracy z  żołnierzami wierzącymi, później utożsamiano ich ze stanowiskiem zastępcy dowódcy pułku ds. politycznych. Reforma prowadzona była jednak ze zgrzytem - według danych z  2012 r. niedobory kadrowe na stanowiskach kapelanów sięgały 90%. Nadmienić należy, iż tym duchownym, którzy nie chcieli pracować z żołnierzami, władze proponowały możliwość odroczenia służby wojskowej.

W 2014 r. podano do wiadomości treść pierwszych programów szkolenia duchownych w uczelniach wojskowych kraju. Od tego roku datuje się początek opracowania i realizacji programu podniesienia kwalifikacji wojskowych duchownych w pierwszych pięciu wyższych uczelniach wojskowych, przede wszystkim dowódczych. 

Dalej autor pisze, braki kadrowe postanowiono zlikwidować przy pomocy naczelnego przywódcy duchowego kraju - patriarcha Cyryl zarządził wcielanie mnichów z zakonów stauropigijnych (tj. bezpośrednio podporządkowanych patriarsze). 

Wcześniej, w 2010 r. oddział synodalny RPC, we współpracy z siłami zbrojnymi zatwierdził specjalne biuletyn dla kapelanów rosyjskich - Wiestnik Duchowieństwa Wojskowego i Morskiego. W internecie publikowane są materiały Wiestnika np. o namaszczeniu na poligonie Kapustin Jar, czy wizycie archiprezbitera Aleksandra Bondarenko na poligonie krymskim.

W dziedzinie umacniania wiary szczególnie wyróżnili się żołnierze wojsk powietrznodesantowtch. W 2013 r. poinformowaniu o testowaniu mobilnej kaplicy na bazie ciężarówki KamAZ. Pierwsze modele podobnej kaplicy produkowano w Donieckich Zakładach Metalurgicznych, które później znalazły się w strefie działań bojowych konfliktu ukraińskiego. Informowano, iż samochód przeznaczony jest dla duchowego karmienia desantowców w toku ćwiczeń i konfliktów zbrojnych. Takimi mobilnymi cerkwiami zamierzano wyposażyć wszystkie jednostki rosyjskich sił zbrojnych.

W początkach 2016 r. swoje przywiązanie do ideałów prawosławia zademonstrowała rosyjska grupa wojsk w Syrii, kiedy to w bazie Hmelmin, podczas pełnienia służby obchodzono Boże Narodzenie. Ta służba niesie miłość, pokój i nadzieję - mówił wówczas ojciec Ilja, który odbywał służbę wojskową.

Uwzględniając, deklarowany entuzjazm we współpracy armii i cerkwi, wśród żołnierzy szeregowych proces ten jest na razie w stadium początkowym.

Redaktor Gaziety. RU, powołując się na słowa anonimowego żołnierza tamańskiej dywizji pisze: - współpraca jest sprowadzona do kilku prawosławnych świąt: Bożego Narodzenia, Maslenicy i Wielkanocy. Zaznaczył, że to ten lepszy wariant, gdyż dywizja tamańska jest pokazową. Inni eks - żołnierze, pytani przez dziennikarzy mówią wprost o braku duchowego wsparcia żołnierzy. Według wypowiedzi "tamańca", kontakty z duchownymi mają miejsce na placu podczas ogólnych zbiórek. Wszyscy wychodzą na plac, dowódca występuje z jakimś tam problemem, a potem mówi, że dzisiaj jest takie to a takie święto, przed wami wystąpi taki to a taki starszy duchowny. Wychodzi duchowny pozdrawia żołnierzy i kropi ich święconą wodą, mówi cytowany przez redaktora młody człowiek. Muzułmanom, Żydom i niewierzącym żołnierzom proponuje się przebywanie obok placu. W zasadzie, z szyku występują pełniący służbę terminową żołnierze z Azji albo Kaukazu. Jednak większość żołnierzy pozostaje w szyku nie chcemy się wyróżniać, chociaż nikogo za to nie ukarano, mówią.

Według słów żołnierzy, osobista rozmowa z duchownym teoretycznie jest możliwa po uprzednim zwróceniu się do dowódcy lub zastępcy ds. politycznych. Przy mnie nikt nic takiego nie zrobił, częściej żołnierze zwracają się do psychologa - precyzuje rozmówca dziennikarza.

I dalej, krzyżyki nosiło wielu, ale rozmów o Bogu, nie było. Wszyscy tęsknili do dziewczyny, mamy, krewnych, jedzenia. Każdego wieczoru śpiewano całą brygadą hymn. Krótko, było wesoło, ale rozmów o Bogu nie było - podsumował eks - żołnierz.

Dla młodego żołnierza pełnienie służby wojskowej jest stresem, pokonanie którego powinno wspierać każde oddziałanie psychologiczne - tak ze strony etatowych psychologów, jak i rodziny, przyjaciół i oficerów. Duchowni także powinni spełniać tą rolę.

Archimandryta Andriej, pełniący służbę w bazie rosyjskiej w Armenii, w 2013 r. sformułował rolę kleryków w armii następująco: - wspieramy i okazujemy pomoc tym żołnierzom, którzy ze względu na naszą społeczną działalność gubią się. Bardzo wielu żołnierzy przychodzi oderwawszy się od maminej spódnicy i wpadają w takie środowisko, gdzie są tylko mężczyźni. To ciężko. Nie wielu jest gotowych, mimo wszystko, zmierzyć się ze swoimi słabościami, a już tym bardziej z innymi. Dlatego potrzebne jest ogromne źródło duchowe dla tych żołnierzy, aby pokonać samego siebie. Tu niodzowna jest nasza pomoc.

Trudno nie zgodzić się z takimi sformułowaniami - podkreśla autor publikacji - do tego nie potrzebne są dyskusje teologiczne. Jednak armię rosyjską czeka długa droga, żeby instytucja duchownych wojskowych rozpoczęła w pełnym zakresie wykonywanie postawionych przed nią zadań.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


niedziela, 24 kwietnia 2016

Projekt ustawy broniący prawa dziecka do imienia wniosła do Dumy Państwowej członek Rady Federacji Walentyna Pietrenko, pisze w dniu 21 kwietnia br. korespondent IA REGNUM. Senator liczy na ustanowienie na poziomie ustawodawczym bilansu prawnego między prawem rodziców i prawem dziecka do imienia, które nie naruszało by jego dóbr osobistych. 

Zgodnie z projektem ustawy, jako imię rozumie się środek jego indywidualizacji, który nie może składać się z cyfrowych, literowych, liczbowych oznaczeń, symboli albo ich dowolnych kombinacji, skrótów, bluźnierstw, zawierać wskazanie co do rangi albo stanowiska. Imię nadaje się za zgodą rodziców. Przyjęcie ustawy pozwoli  zabezpieczyć bardziej efektywną ochronę państwa praw konstytucyjnych i chronionych prawem interesów niepełnoletnich do imienia, zaznacza Pietrenko.

Prawo do imienia jest osobistym niemajątkowym dobrem obywatela. Imię indywidualizuje obywatela i ma znaczenie w zabezpieczeniu i ochronie jego subiektywnych praw obywatelskich. Wszystkie prawa i obowiązki obywatel nabywa pod własnym imieniem, podkreśliła Pietrenko.

Obecnie prawo przedstawia rodzicom pełną swobodę wyboru imienia dla swojego dziecka. Organy ZAGS (Ewidencja Aktów Stanu Cywilnego) nie mają możliwości prawnych odmowy rejestracji imienia, chociażby z takich przyczyn jak złe brzmienie, trudne do wymówienia albo budzące odrazę, itd, tak więc, nie mogą wpływać na wybór rodziców. 

Na ogół, że przy powzięciu decyzji o tym, jakie imię nadać dziecku, rodzice postępują uwzględniając jego dobra osobiste, rozumiejąc pod tym jego potrzeby w normalnym życiu, szacunek do jego indywidualności, godność osobistą, właściwe wychowanie i utrzymanie. W tym czasie obowiązujące prawo nie posiada normy, obowiązującej rodziców do nadawania dzieciom tylko takich imion, które jawnie nie naruszają dóbr osobistych i praw dziecka, zauważa senator. Prawo także nie precyzuje jak postępować w przypadkach, kiedy fakt takiego naruszenia jest oczywisty, a taka swoboda rodzicielskiego uznania w pojedynczych przypadkach prowadzi do nadużywania praw rodzicielskich.

Nadając niezwyczajne, egzotyczne imię swojemu dziecku, rodzice nie zawsze wyobrażają sobie z jakimi trudnościami, zwłaszcza w grupie dzieci, może spotkać się ich syn albo córka, podkreśla Pietrenko.

Zgodnie z ewidencją organów ZAGS Moskwy, którą prowadzi się od 1998 r. wśród najbardziej niezwyczajnych imion, które otrzymali chłopcy były następujące: Chrystamrirados, Delfin, Jarosław - Lutobor, Łuka - Szczastie, Sammerset - Ouszen. W tym okresie odnotowano następujące niezwykle imiona dziewczynek: April, Polina - Polina, Princessa Daniełła, Okieana, Alosza Kaprina, Sofija Sołnyszko. Historia chłopca o imieniu BOCz rWF 260 602 (Biologiczny  obiekt człowieka rodów Woroninych _ Frołowych, urodzonego 26 czerwca 2002 roku) nie została rozwiązana nawet w ciągu 10 lat. Mały BOCz (tak go nazywają) do tej pory żyje bez dokumentów, gdyż sąd stanął po stronie organów ZAGS Moskwy, odmawiając rejestracji dziecka z takim imieniem. W Kraju Nadmorskim rodzice nazwali swoje nowo narodzone dziecko Lucyferem, mówi, podając skrajne przykłady Pietrenko.

 

 

 

 

 


sobota, 21 listopada 2015

W publikacji umieszczonej na stronach internetowych Wzgliada Jewgienij K. pisze: - Kreml nadzwyczaj łatwo przyznał, że tajne do tej pory systemy uzbrojenia rzeczywiście okazały się "narażone" na antenie federalnych kanałów. Ta łatwość przywodzi myśl mowę o wojnie psychologicznej, celem której jest przekonanie USA do rezygnacji z projektu globalnej PRO. Jeżeli tak, to prowokacja się udała - media anglosaskiego świata są w panice.

Historia jakby przypadkowego oświetlenia planów tajnego rodzaju uzbrojenia - podwodnej atomowej torpedy (nie kierowanej przez człowieka) projektu Status-6 przeorała świat zachodni i stała się prawie głównym newsem w ciągu kilku dni. Większość dużych i autorytatywnych wydań anglojęzycznych krajów zapełniło się publikacjami i wieloma komentarzami na ten temat. To nie zaskakuje - mowa jest o nieoczekiwanej sytuacji, w której nawet Stany Zjednoczone stały się bezbronnymi wobec zasadniczo nowego rodzaju uzbrojenia.

Inna sprawa, że nic pryncypialnie nowego się nie wydarzyło, zaznacza autor.

I dalej pisze, zacznijmy od tego, iż w kadrze pojawił się tylko jeden arkusz prezentacji, znaczna część którego była rozmyta, co świadczy o występującej tu cenzurze. A cały wyciek informacji i tak był znany, w tym i USA, gdzie nad stworzeniem nowego rodzaju rosyjskich torped dyskutuje się już od kilku lat. Mowa jest, w zasadzie, nie o nowym projekcie, a o twórczym przeobrażeniu starego.

Np., przewidywany wygląd zewnętrzny projektu 08851 Kalitka-SMP, teraz znanego jako łódź podwodna Chabarowsk został upubliczniony jeszcze latem ub. roku. Dokładniej zaraz po tym  jak na prezentacji i bankiecie uczestnikom rozdano pamiątkowe prezenty, w tym długopisy, na których był wygrawerowany kadłub przyszłej łodzi podwodnej. Tak więc, przeznaczenie obrosło plotkami.

Najbardziej niewinną była plotka o tym, że Chabarowsk, dawno oczekiwana łódź podwodna dalekiego zasięgu hydroakustycznego dozoru - zasadniczo nowa i skrajnie nieodzowna dla rosyjskiej floty bardzo przypomina starą Afalinę. Wówczas narodziło się przypuszczenie, że Chabarowsk jest przeznaczony do transportu i kierowania głębinowymi aparatami, w tym tajnymi o specjalnym znaczeniu.

Kolejną plotką, czytamy w publikacji, było przypisanie Chabarowska do klasy atomowych stacji głębinowych (DGS), zakładając, że projekt w ogóle nie będzie bojowym, a przeznaczony jest do badania perspektywicznych systemów uzbrojenia. Teraz to założenie przekształciło się w twierdzenie, że Chabarowsk przeznaczony jest do wykorzystania w projekcie Status-6, chociaż razem z nim może być wykorzystana i eksperymentalna łódź podwodna Sarow. W ogóle, to do obsługi torpedy Status-6 potrzeba dwóch okrętów, które powinny zapewnić ochronę torpedy w krytycznej sytuacji. Przy czym Sarow, będący na uzbrojeniu floty od 2008 r. to także stary projekt, a jego kadłub został zbudowany jeszcze za władzy radzieckiej i przetransportowany do Niżnego Nowgorodu dla dopracowania i wykonania nadbudowy.

Sam projekt Status-6 mocno wiążą ze starą ideą car-torpedy imienia akademika Sacharowa T-15. To potworne pod względem rozmiarów urządzenie przedstawiało sobą 24. metrową torpedę o wadze 40. ton z termojądrowym ładunkiem o mocy 100. megaton, którą przewidywano eksplodować na trawersie dużych miast USA, po jednej przed Nowym Jorkiem, Charlestonem, Nowym Orleanem i Pensacolą oraz po dwie przed Los Angeles i San Francisco. Cel - wywołanie gigantycznego tsunami, które zmiotłoby pół kraju, gdyż większa część mieszkańców tradycyjnie żyje w pobliżu dwóch oceanów. Poza czysto niszczycielską funkcją, wykorzystanie T-15 doprowadziłoby do zniszczenia głównych morskich baz wojskowych, w tym i lotniskowców, które nie wyszły przed tym momentem w morze.

W tym czasie radzieckie łodzie podwodne jeszcze nie były nosicielami rakiet balistycznych i przedstawiano sobie, że torpedy będą perspektywicznymi nosicielami broni jądrowej. Ale gigantyczna car-torpeda była ponad siły radzieckiej marynarki wojennej, podkreśla publicysta.

Wówczas Sacharow zaproponował nowy wariant prewencyjnego ataku na Stany Zjednoczone i wykorzystanie tego co on i Amerykanin węgierskiego pochodzenia Leo Szilard początkowo nazwali bombą kobaltową a współcześnie przyjęto nazywać brudną. Nie jest to typowa bomba atomowa, a bardziej broń radiologiczna, która powoduje bardzo mocne, acz krótkotrwale zanieczyszczenie dużego obszaru. Sacharow zaproponował zbudowanie okrętu (już nie torpedy, a właśnie okrętu), którego kadłub zewnętrzny byłby wykonany z kobaltu-59. Wewnątrz okrętu powinien być rozmieszczony zwykły ładunek nuklearny, po wybuchu którego neutrony bombardowałyby kadłub kobaltowy, przekształcając go w skrajnie radioaktywny kobalt-60. Okres połowicznego rozpadu kobaltu niewielki - około pięciu lat, po czym na skażonym terytorium można ponownie żyć.

Uważa się, iż prace nad projektami bomby kobaltowej były zaprzestane w całym świecie z inicjatywy Leo Szilarda, który wyjaśnił - wystarczy wszystkiego 510 ton kobaltu, aby zniszczyć wszystkie formy życia na ziemi.

Następnie autor pisze, jednocześnie uczeni radzieccy opracowali koncepcję tzw. zimy nuklearnej, zgodnie z którą po ograniczonej wojnie atomowej  następują nieodwracalne zmiany klimatu (obniżenie temperatury z powodu zawiesiny sadzy i pyłu, która przestanie przepuszczać promienie słoneczne. Dziś teoria ta jest dyskusyjna, krytykują ją z powodzeniem, opierając się na praktycznych doświadczeniach w Zatoce Perskiej, kiedy to w rezultacie masowych wybuchów szybów naftowych niebo zasłoniła ciemność, a temperatura obniżyła się przeciętnie o cztery stopnie. Popularna jest wersja mówiąca, że zima nuklearna został wymyślona po to, aby nastraszyć rządy zachodnie i zmusić do rezygnacji z rozmieszczenia w Europie zaczepnej broni nuklearnej, zwłaszcza Pershingów.

Media amerykańskie spekulowały jakoby demonstracja systemu Status-6 to powtórzenie propagandowego efektu zimy nuklearnej, który powinien powstrzymać amerykańską ideę utworzenia na tyle efektywnego systemu PRO, iż będzie można nie oczekiwać odwetowego uderzenia nuklearnego albo w skrajnym przypadku zmniejszyć obawę przed nim. W odpowiedzi Rosja demonstruje pryncypialnie nowe formy ataku, łącząc broń jądrową i nowe technologie, co pozwala, w wyniku uderzenia na USA i ich sojuszników, poczynić nieodwracalne szkody. Szczególny nacisk kładzie się właśnie na agresywność tej technologii. Wygląda to dość dziwnie o ile bazuje się na uspokajającym założeniu, iż do czasu kiedy Ameryka stworzy system PRO, Rosja będzie siedziała z założonymi rękoma.

Kończąc artykuł autor zaznacza - projekt Status-6 posiada oczywiste zalety, które pozostały, w sensie dosłownym, poza kadrem telewizyjnego obrazu, i w żadnym przypadku nie są związane z praktycznym wykorzystaniem tej broni.

Po pierwsze, zakłada się, że szum silników torpedy będzie całkowicie przeniesiony do wysokich częstotliwości. A to oznacza, iż amerykański system wczesnego podwodnego wykrywania nie potrafi wykryć torpedy z odległości kilkuset metrów (czujniki tego systemu rozmieszczone są na dnie światowego oceanu właśnie w takiej odległości jeden od drugiego, tak więc Status-6 może prześliznąć się między nimi niezauważalnie). To z góry czyni Stany Zjednoczone bezbronnymi, przy czym nie tylko ich terytorium, ale i będące na morzu zgrupowania lotniskowców, wcześniej uznawane za niewrażliwe. I nie będzie ważne czy jest to bomba kobaltowa, czy też zwykły termonuklearny ładunek. Z zgrupowania lotniskowców nic nie zostanie, i to nie będzie totalna, ale ograniczona wojna nuklearna do której nawet USA są gotowe.

Po drugie, bezpilotowa technologia nie wymaga udziału człowieka w kierowaniu torpedą, a to oznacza, że może być wykorzystana jako broń odwetowa, tj. wykonać swoją misję także wówczas, gdy zniszczone są stanowiska dowodzenia i systemy kierowania. W USA uważają system broni odwetowej za nieludzki, ale to czystej wody hipokryzja: w nuklearnym starciu nikt nie może liczyć na bezkarność pierwszego uderzenia. Tak więc, każdy kto pierwszy odważy się nacisnąć na czerwony guzik nie powinien czuć się bezpiecznym. i obowiązany będzie ponieść odpowiedzialność w pełnym wymiarze.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 


wtorek, 27 października 2015

Agencja REGNUM zaprezentowała wyniki uzyskane przez wyższe rosyjskie uczelnie w rankingu wykonanym przez angielską firmę Quacquarelli Symonds, specjalizującą się w problematyce szkolnictwa wyższego i studiów zagranicznych. Opublikowany ranking obejmuje 20 rozwijających się krajów z Europy i Azji Środkowej, QS EECA (Emerging Europe & Central Asia). Analizą objęto 500 wyższych uczelni z tych regionów. 

Pierwsze dziesięć miejsc zajęły:

1. Moskiewski Państwowy Uniwersytet im. M. Łomonosowa,

2. Nowosybirski Uniwersytet Państwowy,

3. Uniwersytet Karola w Pradze,

4. Uniwersytet w Tartu,

5. Petersburski Uniwersytet Państwowy,

6. Uniwersytet Warszawski,

7. Uniwersytet Jagielloński,

8. Politechnika Czeska w Pradze,

9. Uniwersytet Masaryka w Brnie,

10. Moskiewski Instytut Fizyko - Techniczny.

Następnie w publikacji znajdujemy krótkie charakterystyki poszczególnych rosyjskich szkół wyższych:

Miejsce pierwsze. Uniwersytet Moskiewski - od początku utworzenia, tj. od 1755 r. stanowi akademickie i kulturalne centrum. Na uniwersytecie jest 5 tys. pracowników dydaktycznych, 4,5 tys. pracowników naukowych i ponad 40 tys. studentów, w tym 5 tys. zagranicznych z 100 krajów świata. Około 10 tys. uczniów bierze udział w grupach przygotowujących do przyjęcia na uniwersytet.

Miejsce drugie. Nowosybirski Uniwersytet Państwowy. W informacji o nim czytamy: - w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat przygotował około 50 tys. uczonych, wykładowców wyższych uczelni i specjalistów w sferze biznesu. Utworzony w 1959 r.

Miejsce piąte. Petersburski Uniwersytet Państwowy. Powstał w 1724 r. O uniwersytecie piszą: - odkrycia i osiągnięcia profesorów i absolwentów uniwersytetu stały się częścią tak międzynarodowej, jak i rosyjskiej historii, nauki i techniki. Szereg absolwentów uczelni otrzymało nagrodę Nobla.

Miejsce dziesiąte. Moskiewski Instytut Fizyko - Techniczny. Powstał w 1946 r. W latach 2011 - 2114 MFTI zajmuje drugie miejsce wśród wyższych uczelni Rosji wg średniej punktów JGE uzyskanych przez przyjętych na pierwszy rok studiów, ustępując pod tym względem tylko MGiMO.

Poza wymienionymi, w pierwszej setce rankingu znalazły się jeszcze: - Narodowy Instytut Badań Jądrowych, MIFI, Moskwa, (miejsce - 22): Moskiewski Państwowy Uniwersytet Techniczny im. Baumana (23); Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych (26); Tomski Uniwersytet Państwowy, Tomsk (27); Wyższa Szkoła Ekonomii w Moskwie (31); Państwowy Uniwersytet Politechniczny w Sankt - Petersburgu (35); Tomski Uniwersytet Politechniczny, Tomsk (43); Uniwersytet Kazański (Nadwołżański), Kazań (52); Uralski Uniwersytet Federalny im. B. Jelcyna, Jekaterynoburg (59); Uniwersytet Niżnonowgorodzki im. N. Łobaczewskiego, Niżnyj Nowgorod (60); Południowy Federalny Uniwersytet, Rostów nad Donem (61); Rosyjski Ekonomiczny Uniwersytet im. Plechanowa, Moskwa (69); Rosyjski Uniwersytet Przyjaźni Narodów, Moskwa (70); Nowosybirski Państwowy Uniwersytet Techniczny, Nowosybirsk (71); Narodowy Badawczy Instytut Technologiczny MISIS, (Moskiewski Instytut Stali) (75); Dalekowschodni Uniwersytet Federalny, Władywostok (86); Sankt - Petersburski Narodowy Uniwersytet Badawczy Technologii Informacyjnych, Mechaniki i Optyki (90); Woroneski Uniwersytet Federalny, Woroneż) (94); Saratowski Uniwersytet Państwowy, Saratów (95).

-----------------------------------

W tym samym rankingu polskie wyższe uczelnie zajęły następujące miejsca wśród pierwszych stu: Uniwersytet Warszawski (miejsce 6), Uniwersytet Jagielloński (7), Politechnika Warszawska (24), Uniwersytet Wrocławski (47), Akademia Górniczo - Hutnicza (49), Politechnika Wrocławska(57), Uniwersytet Gdański (82), Politechnika Krakowska (85), Uniwersytet Łódzki (87), Uniwersytet Śląski (98).

Z wyższych uczelni czeskich i słowackich w pierwszej setce znalazły się: Uniwersytet Karola w Pradze (3), Politechnika Czeska w Pradze (8), Uniwersytet Masaryka w Brnie (9), Uniwersytet Palackiego w Ołomuńcu (64), Instytut Technologii Chemicznej w Pradze (76), Uniwersytet Tomasza Baty w Zlinie, (92), Uniwersytet Czech Zachodnich w Pilznie (96), Uniwersytet Komeńskiego w Bratysławie (40), Słowacki Uniwersytet Techniczny w Bratysławie (87).

Resumując, Czesi i Słowacy mają tyle samo wyższych uczelni w pierwszej setce co Polska.

 

 

 

 

 

 

 

 

 



1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10